Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Czego w życiu... nie warto robić ? - część druga.

Czego w życiu... nie warto robić ? - część druga.

Robienie bezsensownych rzeczy skraca tylko ilość naszego szczęścia. Po co się nadaremnie trudzić i denerwować, jeżeli po wykonaniu niektórych czynności czujemy tylko niesmak i moralnego kaca?
Zapraszamy na drugą część artykułu z naszymi przemyśleniami, na temat tego, jakich sytuacji w życiu unikać.




1. Po co pchać się tam, gdzie nas nie chcą?


"Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd niż jawna niechęć"
-J.K. Rowling

Wpychanie się gdzieś na siłę, to głównie tendencja małych dzieci. Chcą one być zauważone oraz stanowić centralną część spotkania, grupy, czy zabawy. Niestety dzieci jak to dzieci - są bardzo niesprawiedliwe. Często zdarza się tak, że są po prostu ignorowane i nikt nie zwraca na nich uwagi. To tzw. wyrzutki, których nikt nie akceptuje, bo nie pasują do reszty. A może warto by było poznać ich bliżej? Nie mniej jednak, nie warto iść gdzieś na siłę. Po co bezskutecznie wpasowywać się w struktury jakiejś grupy, jeżeli i tak do niej nie pasujemy? Lepiej poszukać takiego grona ludzi, dla których każdy członek będzie tak samo ważny.

I poszedł. Usilnie starał się zwrócić na siebie uwagę, wśród ganiających wszędzie dzieciaków.
- Przecież się zgodzili, żebym przyszedł - pomyślał. - Dlaczego więc nikt ze mną nie rozmawia?
Po długich chwilach spędzonych na nieudolnych próbach rozmowy, doszedł do wniosku, że między zaproszeniem na imprezę, a proszeniem się jest wielka różnica. Obrócił się na pięcie i odszedł ze zwieszoną głową.

2. Nie warto być obojętnym na zaczepki.

"Skrzywdzeni ludzie zachowują się tak, jak się zachowują, bo nie wierzą, że na świecie istnieje dobro. Ponieważ sami nigdy go nie zaznali."
-Mia Sheridan

Definitywnie. Siedzenie cicho jak mysz pod miotłą sprawia, że stajemy się tylko większymi ofiarami. Kiedy myślimy, że jak nie będziemy reagować, to nagonka ucichnie - jesteśmy w wielkim błędzie. Zazwyczaj zaczyna się od drobnych zaczepek. Już na tym etapie trzeba zareagować. Odpowiedź, odwarknij, daj w pysk - uwierz, to naprawdę pomoże, przede wszystkim z tego względu, że pokażesz, że nie jesteś słaby. Gdy nie reagujesz - zgadzasz się ze zdaniem prześladowcy.

Znów stał. Stał i zaciskał pięści, a w oczach mial łzy.
- Pójdę. Przecież zawsze tam idę. Przetrwam. Będę ich po prostu ignoro...
- Dupek! Patrzcie jak ten frajer wygląda - ktoś zawołał i przerwał jego rozmyślania o tym piekle na ziemi.
Cały dzień minął, wśród wyzwisk i drwin. Spakował się i wrócił do domu, by zebrać siły na jutrzejsze starcie...


3. Nie warto jeść jedzenia na siłę, gdy ktoś nas do tego zmusza

"Nie odejdziesz od stołu, dopóki nie zjesz"
- Nadopiekuńczy rodzic

To bardzo częste słowa dorosłych do dzieci. Bardzo często krzywdzące i mające wpływ na całe dorosłe życie. Dzieci same wiedzą kiedy skończyć i kiedy nie mogą nic więcej do siebie wepchać. Rozumiem przypadki gdy dziecko naprawdę nic nie chce jeść i ma niedowagę, ale to są skrajności. Konsekwencjami są zaburzenia żywienia, nadwaga, bulimia, kompulsywne jedzenie.


Babcia ugotowała pyszny rosół. Protestował gdy lała mu pełny talerz - miał zaledwie 6 lat, jego koledzy jedli mniej z tego co zauważył. O nie - pomyślał rozgoryczony, gdy zauważył, że do kuchni wchodzi ojciec i mierzy go bacznie spojrzeniem. Zjadł zupę do połowy talerza i spróbował ukradkiem wymknąć się z kuchni. Wybierasz się gdzieś?- usłyszał groźny głos ojca. A miał już nadzieję, że tym razem obejdzie się bez awantury. Jak dokończysz jeść to wyjdziesz z kuchni. Chłopiec dojadł z łzami w oczach chcąc uniknąć kolejnej awantur w tym miesiącu.


5 lat później. Chłopiec chodzi już do 5 klasy podstawówki. Jest lekcja WF-u, jako jedyny z całej klasy nie ćwiczy. Ma  150 cm wzrostu i 90 kg wagi. Uprosił ojca, żeby mu załatwił zwolnienie z zajęć, gdyż wszyscy koledzy się z niego śmiali i nigdy nie chciał go w swojej drużynie. Patrzy z zazdrością na kolegów, którzy grają w piłkę a w brzuchu znów mu zaczyna burczeć. 


Jakie punkty dodalibyście jeszcze do listy rzeczy "Not to do"?

-Antykwariat Marzeń

Ostatnio w ogóle nie masz dla mnie czasu! Może byś się oderwała na chwilę od tej książki?? Problem w tym, że nie potrafię.

Ostatnio w ogóle nie masz dla mnie czasu! Może byś się oderwała na chwilę od tej książki?? Problem w tym, że nie potrafię.

Książki? Niewinne hobby czy nałóg, który zapędzi nas w kozi róg?

Jesień sprzyja książkom i chorobom...

Ostatnio mam gorszy czas. Przypałętało się choróbsko, które nie chce się odczepić już od miesiąca. Ja ogólnie rzecz biorąc nie jestem zbyt aktywnym człowiekiem, więc wyobraźcie sobie jak teraz wygląda moje życie. Łóżko,praca, łóżko a to wszystko przeplatane jedzeniem, tonami jedzenia. No bo przecież przyszła jesień, idzie zima. Trzeba zbierać zapasy.


Jak wiadomo kocham czytać. Choroba jest świetnym pretekstem do tego, żeby nic nie robić, zamknąć się w świecie fantasy i całkiem zapomnieć o rzeczywistości. Ostatnio całkowicie przepadłam przez dwie serię "Angelfall" i "Nocną Łowczynię". Czytałam godzinami, robiłam tylko przerwy na siku i wracałam biegiem do łóżka. Moje oczy łzawiły z przemęczenia, a ja nie potrafiłam się oderwać od fabuły. Jeszcze tylko jeden rozdział i jeszcze jeden...Rano wstawałam do pracy niewyspana, zamiast myśleć o obowiązkach żyłam nadal życiem moich fikcyjnych bohaterów.

Czy książki też uzależniają? I jak wpływają na relację międzyludzkie.


Miałam wyrzuty sumienia gdy moja mama chciała ze mną porozmawiać a ja ją szybko zbywałam, bo akurat byłam w trakcie czytania sceny, która sprawiała, że adrenalina buzowała mi w żyłach a serce szybciej biło. Było mi głupio gdy przez dwie godziny nie odpisywałam najlepszej przyjaciółce na smsa bo musiała
bym przerwać książkę ( na szczęście ona jest takim samym książkoholikiem więc świetnie to zrozumiała)...Traciłam kontakt z żywymi, jedyne o czy marzyłam to, żeby przenieść się do moich książkowych bohaterów i żyć razem z nimi. Nie cieszyły mnie nasze ziemskie przyjemności, takie jak rozmowa, kawa z najbliższymi, nawet ulubiony serial wydawał mi się nudny!

Kiedy powiedzieć STOP?


Po piątej książce przeczytanej w ciągu jednego tygodnia poczułam, że muszę przystopować. Coraz bardziej odsuwałam się od najbliższych, chodziłam przygnębiona. Nie interesowało mnie tu i teraz. Wiedziałam, że wystarczy kilka dni i wrócę do rzeczywistości. Czułam się nieszczęśliwa nie czytając, moja szara codzienność wydała mi się strasznie nudna i przygnębiająca. No bo jak się miałam czuć gdy czytałam o istotach, które codziennie przeżywały nowe przygody, walczyły na śmierć i życie a ich poczynania wpływały na losy całego świata? No jak kupa.

Dlaczego o tym piszę i uważam, że jest do dobry wpis również dla osób, które nie lubią czytać książek?

Niektórym się wydaję, że książki to takie bezpieczne i nudne hobby. Prawda jest taka, że te "nudne opowiastki" też potrafią nieźle wkręcić. I prócz zdrowych oczu, możemy stracić dobre relację z najbliższymi, kontakt z rzeczywistością i pogrążyć się w depresji. Chodzić zamknięci w swoim świecie i jedyne o czym marzyć to o kolejnej książce. Ja na takie zatracenie pozwalam sobie tylko kilka razy w roku gdy mam więcej czasu. Nie czytam nawet ulubionych książek na wakacjach. Wiecie czemu? Bo odebrałyby mi całą radość z podziwiania widoków, poznawania nowych kultur. Ta rybka zjedzona w nadmorskiej restauracji już by mnie tak nie cieszyła, miałabym w dupie to, że może jest tak piękne i ciepłe. Chciałabym tylko czytać. Dlatego na wakacje zabieram ze sobą kryminały średniej jakości i albo przeczytam parę stron albo w ogóle nie czytam. 

W podróży do świata marzeń

A Wy jesteście uzależnieni od książek???

- Antykwariat Marzeń

Czego w życiu... nie warto robić? - część pierwsza.

Czego w życiu... nie warto robić? - część pierwsza.

Mówi się, że jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Jak czegoś nie zrobisz, to będziesz żałować. Jak gdzieś nie pójdziesz, to będzie ci przykro, słysząc później opowieści o przebiegu spotkania.
W rzeczywistości często jest tak, że podejmujemy decyzje i... stwierdzamy, że nie było warto. 



Przytoczę wam kilka sytuacji, których nie chciałybyśmy powtórzyć, bo po prostu nie miały sensu, oraz takich, których nie zrobimy - z tego samego powodu.



1. Sztuczne, bezprzyszłościowe "przyjaźnie".


"Ktoś powiedział, iż ludzie na świecie dzielą się na dwie kategorie: na jednych reagujemy zawołaniem: "Och świetnie!", spotkanie z innymi powoduje jedynie: "O do licha..."
 - Jonathan Carroll

Tego nie da się nawet nazwać przyjaźniami. Bardziej znajomości o niskim podłożu zaangażowania. Wiało po prostu nudą, brakiem nadawania na tych samych falach, wymuszonymi uśmiechami i wszędobylskim small talkiem.

Dlaczego tak się działo? Po co na siłę ciągnęłyśmy taką znajomość? Życie weryfikuje wiele rzeczy. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że po prostu chciałyśmy biec za trendem. W czasach szkolnych liczyło się przede wszystkim to, ile kto ma znajomych. Teraz jak na to patrzę, to chce mi się śmiać. Przecież to nie miało sensu! W tym czasie mogłyśmy spokojnie robić wiele innych rzeczy, które nas cieszyły. Wniosek: Już tego nie powtórzymy.

Przybliżę wam pewną historię, żebyście mieli obraz na to, że bezsensowne znajomości są często winą osób trzecich.

Wiosna, a nawet początek lata. Za chwilę koniec roku szkolnego, wszędzie piękne promienie słońca, jabłka dojrzewające na drzewach i śpiew ptaków. Pośród tego całego zgiełku cudów natury - burza gradowa, czyli dziewczynka z grymasem na twarzy. Obok niej, jak widmo, ciągnęła się druga postać - ponura i lekko stuknięta "koleżanka", z którą za Chiny Ludowe nie dało się złapać wspólnego kontaktu. Decyzja pewnej dorosłej osoby spowodowała, że niezadowolona z życia dziewczynka, musiała spędzać czas w towarzystwie zjawy, aniżeli przyjaciółki. Zły nastrój rozprzestrzeniał się z szybkością rakiety kosmicznej, było nudno, aż do tego stopnia, że chciało się krzyczeć. 
Poszły na spacer. "Pobaw sie z nią. Potrzebujesz takiej koleżanki!".
"- Gówno prawda" - pomyślała smutna dziewczynka i niewiele myśląc, popchnęła "przez przypadek" dziecko widmo do rowu, przekreślając tym szanse na tą bogatą w tematy przyjaźń.
"- Od dziś spędzam czas tylko z tymi, których lubię" - pomyślała gradowa chmura i pożegnała machnięciem ręki odjeżdżającą zjawę.
Po tej znajomości został tylko niesmak i plama błota.

Sami widzicie, taka strata czasu naprawdę nie ma sensu. Ile to razy pojawiał się kac moralny po jakimś spotkaniu? Należy uważnie dobierać sobie znajomych, żeby czuć się wśród nich swobodnie, nawet milcząc.


2. Niepotrzebny stres.


"Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje" 
- Albert Camus

Nie pamiętam dokładnie ile razy (ale chyba z milion) stresowałyśmy się przed głupimi sprawdzianami. Co więcej, zazwyczaj okazywało się, że dostawałyśmy świetne oceny. Palpitacje serca, ścisk w żołądku i biegunka - po co nam to było?

Z biegiem lat, pnąc się po drabinie szkolnych osiągnięć, dobrnęłyśmy do szczebla liceum. Tak - prawie same tróje, no bo po co ci świadectwo z paskiem? Co za to masz? Książkę, której nigdy nie przeczytasz, bo zazwyczaj wybierali najtańsze i nie związane z twoim hobby?

Szkolny kortarz. Tłumy dzieciaków. Jedni się uczą, drudzy gadają, a w kącie 2 osoby zakuwają z prędkością światła.
"To nasz ostatni sprawdzian! Musimy dostać 5 i świadectwo z paskiem."
"Zaraz się zrzygam ze stresu - dopowiedziała druga dziewczyna i popędziła do toalety".
Sprawdzian przebiegł sprawnie, w dzienniku zalśniła niczym gwiazda zaranna piąteczka. Przyszedł czas rozdania świadectw. Podekscytowanie, wyczytanie na środku szkoły i wręczenie świadectwa wraz z nagrodą. Dziewczynki wręcz biegną w stronę podium, ściskają rękę dyrektorki, otrzymują wyniki swej całorocznej pracy i...
"-Zaraz, co to kurwa jest - zapytała jedna z nich, siedząc ponownie na ławce, wśród uczniów.
-POLSCY SARMACI - odpowiedziała druga, ściskając z zażenowaniem w swoich dłoniach słownik historyczny.
-Pierdole to, nawet ich na fajną książkę nie stać.
Dziewczynki z biegiem lat porzuciły swoje wielkie hobby, jakim były zdwojone czynności fizjologiczne w wyniku stresu i zapomniały o beznadziejnych, szkolnych nagrodach.

Jedną z najlepszych decyzji, jakie możecie podjąć, jest skupienie się na wiedzy, która zostaje wam w głowach, a nie na kartkach papieru w zeszycie, które po skończonym roku szkolnym wylądują w kącie, a wraz z nim te wszystkie piątki, szóstki i pochwały.


3. Nie warto zakładać ładnych, ale niewygodnych ubrań.


"Bycie trendy to ostatni etap przed byciem tandetnym" 

- Karl Lagerfeld.

Taką już mamy modę, że niekiedy, by wybić się z tłumu, bądź zabłysnąć elegancją, musimy zmusić się do założenia na siebie niewygodnych ciuchów. Nie warto, naprawdę. Nawet jeżeli w waszej szafie stoją cudowne szpilki z ogromnym obcasem do nieba, ale obdzierają jak obieraczka do ziemniaków - darujcie sobie. Chwila elegancji i splendoru nie jest w stanie zrekompensować 2 tygodniowego leczenia odcisków i otarć.

Była piękna, niczym lśniąca gwiazda. W swojej srebrnej sukience wyglądała jak milion dolarów, a mieniące się wszędzie małe diamenciki dodawały jej uroku. Na szczupłe ramiona zarzuciła granatowy kardigan - krzyk ostatniej mody. Jej nogi były wydłużone niczym Miss Polonia przez wysokie szpileczki, które dodawały jej kobiecości. W uszy wpięte miała długie kolczyki z perełkami...

...po czym księżniczka wróciła do domu. Najpierw zrzuciła ze stóp buty, które obtarły ją do krwi. Potem ściągnęła niebywale sztuczny sweter z poliestru i rzuciła go w kąt. Najgorsza okazała się sukienka. Przez te cholerne diamenciki porobiły się jej ranki pod pachami. Odpięła ciężkie jak kamienie kolczyki i rzuciła się na łóżko myśląc: NIGDY WIĘCEJ.





To była pierwsza część naszych przemyśleń na temat tego, na co lepiej nie marnować czasu. Za niedługo pojawi się druga część i mam nadzieję, że będziecie z nami :)


-Antykwariat Marzeń







Czy rzeczywistość istnieje? Wizja innego świata

Czy rzeczywistość istnieje? Wizja innego świata

Rzeczywistość - mrzonka dorosłych

Gdy byłam dzieckiem snułam różne surrealistyczne teorie. Jedną z nich była wiza iż nasze całe życie jest snem. Wszystko co się dzieję w naszym życiu tak naprawdę nam się śni. Nawet sen jest snem o śnie ( mam nadzieję, że nadążacie :D). Wtedy zaczynałam się zastanawiać po co nam te wszystkie problemy, pogoń za pieniędzmi, zawiść, złość, zazdrość skoro i tak się obudzimy a to wszystko będzie znaczyć tyle co nic?


sen

Gdy mi coś nie wychodziło i się złościłam sama na siebie to po chwili przychodziła mi myśl: ale po co ja to robię? Może za chwilę się obudzę i to będzie bez znaczenia.

Z czasem stwierdziłam, że to nie możliwe żeby tyle lat trwać w sennym letargu i że były to tylko dziecinne mrzonki.

Dzisiaj na nowo zaczynam się zastanawiać czy rzeczywistość istnieje.

Spójrzcie sami, to ludzie tworzą sobie problemy i koszmary. To ludzie zabijają, kłamią, oszukują, wyśmiewają, kradną, palą, niszczą, wywołują wojny. Nikt inny! Sami siebie krzywdzimy.

Ja się pytam po co? Ja naprawdę tego nie rozumiem, nie rozumiem chęci władzy, nie rozumiem chęci mordu, nie rozumiem kłamstwa, nie rozumiem wyśmiewania i obgadywania! Przecież gdyby wszyscy na tym świecie byli fair to nie byłoby krzywd i ran. Pozostały by tylko wypadki losowe takie jak choroby i klęski żywiołowe.

W świecie pełnym nienawiści i kłamstwa:

Dziecko idzie do szkoły. Jest szczęśliwe. Myśli, że będzie super. Na początku jest okej, przekonuje się, że szkoła nie jest wcale taka fajna jak opowiadali dorośli ale poznaję kilku znajomych, z którymi bawi się na przerwach i szkoła staję się do zniesienia. Pewnego dnia przychodzi do ów szkoły. Nikt się do niego nie odzywa. Wszyscy go unikają, słyszy tylko jak za jego plecami milkną rozmowy gdy przechodzi korytarzem. Gdy chce się przysiąść na stołówce do kolegów z klasy, Ci szybko zabierają krzesło i mówią, że tu nie ma dla niego miejsca. Dziecko zamyka się w sobie, robi się nerwowe, z czasem samotność i lęk przeradza się w gniew i agresję. Zaczyna szukać sobie sprzymierzeńców. Zmusza siłą słabszych do podporządkowania się. 15 lat później to samo dziecko rządzi miastem. Ludzie trzęsą portkami gdy widzą go na ulicy a policja siedzi mu na ogonie próbując znaleźć na niego jakiegoś haka. Ten człowiek był dobry bo ludzie z natury są dobrzy, więc co go zmieniło? W mojej historii jest to plotka. Ktoś rozpuścił oszczerstwa, które sprawiły, że nikt nie chciał się zadawać z tym dzieciakiem a przyjaciele, zamiast go bronić odwrócili się od niego. Dzieciak stał się obiektem drwin i pośmiewisk co w efekcie zniszczyło mu psychikę.

W świecie idealnym:

Tutaj nie ma co opisywać. Tylko, że w tej historii to samo dziecko po latach jest szanowanym obywatelem, jest szczęśliwe, realizuję swoje marzenia a jego poziom własnej wartości jest wystarczający do osiągania założonych celów ponieważ nikt mu nie zrąbał psychiki.

Wszystko co nas otacza to senna mara

Wyobraźcie sobie, że rzeczywistość nie istnieje. Śnicie, cały jesteście we śnie. Wiecie, że kiedyś się obudzicie więc macie odwagę na wszystko. Co byście zrobili ? Rzucilibyście pracę i wyjechali na Hawaje sprzedawać drinki na plaży? Powiedzielibyście swojej sympatii co do niej czujecie? Porzucilibyście durną dietę opierającą się na wodzie i marchewce i zaczęlibyście jeść milkę na obiad ( my czasem tak robimy, nie wiemy co to dieta i dobrze nam z tym). Czy żylibyście tak jak dzisiaj? 




Zapraszamy Was do komentowania, nic nas tak nie cieszy jak Wasze komentarze i refleksje więc jeśli tylko macie natchnienie to pozostawcie coś po sobie...)

-Antykwariat Marzeń


Ślubne przygotowania - czyli jak nie oszaleć dzięki dobrej świadkowej

Ślubne przygotowania - czyli jak nie oszaleć dzięki dobrej świadkowej

Świadek - brzmi bardzo poważnie i doniośle. Nie mniej jednak nie chodzi mi tu o świadka w sądzie (jeszcze nie wylądowałyśmy w kiciu) ale o świadka na ślubie. Mówiąc szczerze świadek (a w moim przypadku świadkowa, jeżeli mamy się trzymać języka polskiego i odmieniać poprawnie) odgrywa kluczową rolę w całym zamieszaniu związanym z weselem.




Gorączka ślubnych przygotowań trwa w najlepsze, ale zaczęły się one już ponad rok temu więc mogę szczegółowo opisać jaki powinien być przykładny świadek. Bo mój taki właśnie jest.

1. Świadek powinien być Twoim chodzącym zeszytem, kalendarzem i przypominaczem w jednym.

Dosłownie. Co chwilę słyszę tylko: fryzurę już masz? A co z makijażem? Musimy wybrać buty! A moja sukienka?!

Kiedy ja przygotowywałam długą i żmudną jak noc listopadowa listę gości z odmienionymi nazwiskami do zaproszeń, mózg mojej świadkowej działał na pełnych obrotach.
Tygodnie lecą jeden za drugim, a ja czasem nie nadążam z odhaczaniem kolejnych punktów na (wyimaginowanej, bo nie nigdy nie chciało mi się stworzyć) liście "To do". Właśnie wtedy z pomocą spieszy świadek - pilnuje żebym o wszystkim pamiętała (a raczej żebym nie zapomniała, że DO TWOJEGO ŚLUBU ZOSTAŁO JUŻ TYLKO 4 MIESIĄCE O BOŻE).

2. Świadek powinien być szczery aż do bólu.

Naprawdę. Powinien rzucać w Ciebie mięsem, nawet 100 razy dziennie, gdy coś mu się nie podoba, bo uwierz - patrzy na przygotowania z innej perspektywy i chce ci jak najlepiej doradzić.

Przede wszystkim jestem wdzięczna za porady udzielane w dniu wyboru sukni ślubnej. Było szczerze, śmiesznie i właśnie szyje się moja wymarzona suknia ślubna - taka, która MI pasuje, a nie taka, która ładnie wygląda na modelkach (a w mojej głowie już układały się sceny jak to zakładam zwiewną sukienkę, opatrzoną tysiącami koronek i tiuli... A potem JEB zderzenie z rzeczywistością - sukienka wchodzi mi między nogi, a oprócz koronek i tiuli nie widać nic - nawet mojej twarzy).

Opiszę wam jedną z wielu sytuacji z salonu ślubnego:

Widzę piękną (kolejną już, chyba setną) sukienkę. Przymierzam, patrzę do lustra - no nie wiem...
Wychodzę by się zaprezentować i od razu słyszę:

-Wyglądasz jak sierota do Pierwszej Komunii Świętej.

I już wtedy wiedziałam, że nie pasują mi luźno opuszczone suknie i potrzebuję koła. Świadkowa powiedziała szczerze - i za to ją cenię!

3. Świadek powinien być zawsze, gdy go potrzebujesz.

Tak właśnie jest. Oczywiście nie mówię, że ma przyjeżdżać na każde pierdnięcie, ale wystarczy krótkie odpisanie na smsa pt:

-Wysyłam Ci przykładowy makijaż, który mi się podoba.
-Jest. Do. Dupy.

Przygotowania to ślubu to ciągła bieganina, przeglądnie neta i planowanie. Rozmyślanie, przeliczanie i kalkulowanie.
Świadek powinien być z Tobą w takich sytuacjach jak właśnie wybór sukni ślubnej, makijażu, fryzury oraz butów. Najlepiej jeżeli uczestniczy także w próbnych kosmetycznych zabiegach i przedstawia swoje zdanie na temat rezultatów.

4. Do prawdziwego świadka musisz mieć pełne zaufanie.

Zaufaj swojej świadkowej, gdy mówi, że ten piękny make-up złożony z kolorów zachodzącego słońca,  brązów i złota nie pasuje do twojej białej jak śmierć mordy. Wyglądasz po prostu komicznie i nie należy się z powodu takiego zdania obrażać. Trzeba okazać pełne zaufanie - tylko wtedy przygotowania pójdą gładko i przyjemnie. Ba! Będziesz miała również dobrą szkołę jaką świadową być, przy jej przygotowaniach do ślubu :)

5. Idealny świadek sprawi, że się wyluzujesz.

Nie codziennie trzeba rozmawiać na temat ślubu. Dobry świadek nie będzie pakował ci do głowy obrazów cudownej weselnej fryzury po 8 godzinach pracy, gdy ledwo dyszysz i nie zjadłaś jeszcze obiadu. Najważniejszy jest spokój - nic nie da się zrobić na siłę. Choć w sumie da się ale z marnymi skutkami.

6. Świadek jedyny w swym rodzaju zaplanuje świetny wieczór panieński.

Czekam!

7. Prawdziwy świadek musi mieć nienaganny strój.

Nie może przecież w najważniejszym dniu w twoim życiu wyglądać jak Mietek spod biedry. Musi również lśnić, ponieważ jest wizytówką całego wesela.
Trochę pól żartem, pół serio, wybrałyśmy się na zakupy. Obczajcie strój dla mojej idealnej świadkowej :D







Spostrzeżenia na temat tego jak telewizja rozleniwia nasz umysł

Spostrzeżenia na temat tego jak telewizja rozleniwia nasz umysł

Poranna euforia


Wstajesz rano z uśmiechem na twarzy, biegniesz do kuchni, robisz kawę. W głowie masz milion planów, nie możesz się doczekać ich realizacji. I wtedy się wydarza coś bardzo ważnego, coś co ma wpływ na cały twój dzień i coś co może zniszczyć całą Twoją euforię i ekscytację.

Wiecie o czym mówię?

aktywny dzień
Ambitne plany!

Nie, nie wiecie. Nie zdajecie sobie z tego sprawy. Robicie to odruchowo, machinalnie i nawet nie wiecie jak to wpływa na waszą psychikę . Jak niszczy kreatywność, motywację, świeże spojrzenie na świat. Jest złem, wciąga, uzależnia i w nadmiarze sprawia, że stajemy się intelektualnymi amebami.

Chodzi mi o nic innego jak o telewizję :)


Tak moi drodzy te wszystkie krzywdy wyrządzają nam namiętnie oglądane seriale godzinami, wszelkiego rodzaju odmóżdżające programy śniadaniowe i rozrywkowe.

Pijemy tą poranną kawę i jest nudno więc włączamy telewizor. Początkowo nic nas nie zaciekawia ale po jakiejś chwili wciągamy się w telewizyjnego tasiemca i oglądamy. Wiemy, ze to głupie ale właściwie to całkiem ciekawe kto zdradził Kryśkę i czy Mietek ją porzuci dla nowej lafiryndy. Stwierdzamy, że tylko do oglądamy odcineczek i zabieramy się do naszych obowiązków. W momencie jak się zaczyna kończyć odcinek naszej "Izaury", nagle zdajemy sobie sprawę, że ta poranna euforia i chęć do pracy zniknęła. W sumie po co mamy się męczyć i iść na zakupy? Podłoga jeszcze poleży brudna. Miałam napisać nowy wpis na bloga, przecież wpadłam na genialny pomysł, którym muszę się podzielić z moimi czytelnikami a jednak zaczyna mi się wydawać ten pomysł bez sensu

Dupa.

Nie robię nic.

Oglądam kolejny bardzo rozwijający program telewizyjny tym razem o operacjach plastycznych.

Już rozumiecie co mam na myśli? Mieliście tak kiedyś? Skojarzyliście fakty, że to właśnie telewizja sprawiła, że wasz dobry nastrój i zapał prysł.

TV jednak ważniejsze

Nam to trochę zajęło, ale ostatnio zaczęłam kojarzyć fakty.


Zawsze wstawałam w sobotę, i wiedziałam, że mam dużo rzeczy do zrobienia. Więc robiłam śniadanie i zabierałam je przed TV. Tam zazwyczaj trafił się jakiś program, który przyciągnął moją uwagę. Śniadanie zamiast 20 minut zajęło mi godzinę. Co więcej nie chciało mi się od tego telewizora odchodzić. Więc sięgałam po tą miotłę, żeby pozamiatać dom ale TV zostawało włączone. Sobota więc leciały powtórki "Na Wspólnej". W tygodniu jakoś nigdy nie miałam czasu, żeby obejrzeć ale w sobotę, w dodatku nie ma reklam!

Nim skończyłam sprzątać było koło 14.

Gdzieś zniknęła moja kreatywność, zdolność samodzielnego myślenia. Byłam przybita i nie w sosie.

Inny scenariusz

Wstaję rano, jem śniadanie w kuchni. 20 minut później zaczynam sprzątać, w tle gdzieś leci radio. Po godzinie dom jest ogarnięty a ja mam nadal mnóstwo czasu, żeby robić inne rzeczy. Ponadto mi się chce je robić! Mam dziesięć tematów do opisania na blogu, planuje zrobić przegląd ciuchów w szafie bo już nic mi się nie mieści a wieczorem pójść na spacer z najbliższymi.

Podsumowując




zwiedzamy Wisłę
Wisła 

Puenta jest taka moi drodzy, że telewizja może jest i super, czasem naprawdę możemy się pośmiać, odmóżdżyć i zrelaksować ale...nie przesadzajmy :) Przede wszystkim nie zaczynajmy dnia od niej, zacznijmy dzień od pracy wtedy kiedy jesteśmy najbardziej produktywni oraz kreatywni a skończmy dzień na odmóżdżającym serialu o Typowych Januszach :)

Notabene jestem bardzo ciekawa Waszej opinii na ten temat. Dużo oglądacie telewizji? Uważacie, że ma ona jakiś znaczący wpływa na naszą psychikę? Czy może nie ma to absolutnie żądnego znaczenia Waszym zdaniem? Czekam na Wasze wypowiedzi w komentarzach ! :)

-Antykwariat Marzeń 




Chorwacki poradnik - co powinieneś wiedzieć jadąc po raz pierwszy do Chorwacji

Chorwacki poradnik - co powinieneś wiedzieć jadąc po raz pierwszy do Chorwacji

8 praktycznych porad, które przydadzą Ci się podczas pierwszych wakacji w Chorwacji


Czy aby na pewno podjąłeś dobry wybór odnośnie spędzenia wakacji w Chorwacji? 


zdjęcie z Makarskiej
Makarska


W ubiegłym roku według portalu www.rp.pl Chorwację odwiedziło milion Polaków. Zapewne miały na to wpływ atrakcyjne ceny, świadomość bezpieczeństwa, przyjaźnie nastawieni tubylcy no i piękne chorwackie krajobrazy. Sama bardzo pozytywnie wspominam moje wielkie chorwackie wakacje i jestem pewna, że jeszcze tam wrócę...

Postanowiłam więc zebrać dla was całą moją wiedzę na temat Chorwacji i udostępnić ją tutaj. W internecie jest dużo informacji na temat wczasów nad chorwackim Adriatykiem ale często są one porozrzucane po różnych stronach i w efekcie marnujemy pół dnia, żeby je znaleźć. 

Czy opłaca się wymieniać w polskim kantorze złotówki na chorwackie kuny?


Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie wymieniajcie w Polsce złotówek na chorwackie kuny ponieważ kurs jest bardzo niekorzystny. My część wymieniliśmy i później byliśmy bardzo rozczarowani, gdy w Chorwacji okazało się, że za tą samą ilość złotówek dostaliśmy dużo więcej kun.

Warto jednak zabrać ze sobą euro, gdyby po drodze coś się stało, a nie moglibyśmy zapłacić kartą, wtedy euro może nas uratować. W chorwackich restauracjach również są honorowane banknoty euro.


Czy musimy wcześniej rezerwować nocleg jadąc do Chorwacji? Czy jadąc w ciemno znajdziemy bez problemu nocleg?




Spokojnie możecie jechać w ciemno, we wszystkich chorwackich miejscowościach przy wjeździe do miasteczka stoją właściciele apartamentowców z tabliczkami informującymi o wolnych pokojach. My zarezerwowaliśmy wcześniej, bo znajomi nas nastraszyli, że Chorwacja jest strasznie oblężona przez turystów i możemy zostać bezdomni :D 
Okazało się całkiem inaczej, mimo tego że byliśmy w Makarskiej -  jednej z najbardziej turystycznych miejscowości.

Szukając noclegu na miejscu zawsze macie możliwość negocjacji, rezerwując przez internet już niestety nie ma takiej opcji.

Gdybyście jednak woleli poszukać czegoś wcześniej to polecam wam bardzo fajną stronkę, gdzie miejscowości macie podzielone na: Istrię, Północną Dalamcję, Środkową Dalmację i Południową Dalmację:


 Jest też możliwość napisania bezpośrednio do właścicieli z pytaniem o przesłanie większej ilości zdjęć czy też dopytaniem o inne szczegóły zakwaterowania. Na booking.com nie ma takiej opcji.

Problemy językowe w Chorwacji


Otóż w tym kraju takich problemów nie ma! Jeżeli jesteście kiepscy z angielskiego to nie przejmujcie się, większość Chorwatów świetnie rozmawia po polsku. Myślę, że taka ilość polskich turytów była dla nich najlepszą lekcją językową jaką sobie możecie wyobrazić.

Żwirkowe plaże w Chorwacji- czyli jak się przygotować do takiego plażowania


  • Buty do wody, bez nich nie dacie rady, kamolce będą wam się wbijać do stóp.
  • co zabrać na plaże w Chorwacji

  • Karimata z jednej strony pokryta srebrną folią, dzięki temu nie nagrzeje się od słońca.


Chorwackie lody


Uwaga, uwaga...Chorwaci są zdecydowanie bardziej hojni od polaków i jedna gałka chorwackich lodów jest wielkości 3 NORMALNYCH POLSKICH GAŁEK.

Nie wiedząc o tym w pierwszy dzień zamówiłam sobie dwie gałki lodów i myślałam, że umrę jak zobaczyłam dwie wielkie kulę wylewające się z wafelka...z radości rzecz jasna, słodycze to moja wielka miłość. 
Ehh...nigdy nie zapomnę tego uczucia jak wróciłam do polski i Pani w cukierni zaserwowała mi taką biedę, że chciało  mi się płakać.

A i nie kupujcie kukurydzy na plaży. Jest do dupy szczerze mówiąc.

Plaże nudystów


Jedziecie może w tym roku do Makarskiej? Opowiem wam pewną historię, która mnie spotkała. Otóż pierwszego dnia naszych pięknych, wspaniałych wakacji wybraliśmy się na spacer po miasteczku. Szliśmy jednym z głównych deptaków i podziwialiśmy zapierające dech w piersiach widoki, urwiska skalne, tamtejszą roślinność oraz lazurowe morze. Przy nabrzeżu były ławeczki i tak się zdarzyło, że jedna z nich szczególnie wpadła mi w oko. Poprosiłam mojego chłopaka żeby zrobił mi zdjęcie - no w końcu pamiątka z wakacji musi być. W pewnym momencie widzę, że coś dziwnego zaczyna się malować na jego twarzy. Ni to śmiech, ni to przerażenie. Zdezorientowana pytam się o co chodzi. Otóż wyobraźcie sobie, że w samym centrum miejscowości, przy głównym chodniku, w miejscu gdzie przewijały się tabuny ludzi znajdowała się plaża dla nudystów.. I jeden Pan,który zapomniał z domu majtek postanowił uświetnić moje zdjęcie i również na nim zapozować. Nie pytajcie jak szybko stamtąd uciekałam. Także tego...strzeżcie się golasów, są wszędzie!


pamiątkowe zdjęcie przy plaży nudystów


Wiara - kościół rzymskokatolicki


Jeżeli jesteście wierzący i zdecydujecie się odwiedzić w niedzielę kościół rzymskokatolicki to nie bądźcie zdziwieni tym, że ksiądz będzie stał przed kościołem i będzie witał wszystkich przybyszy uściskiem ręki. Dla nas to było zaskoczenie.


Polecane polskie blogi o Chorwacji


Na końcu chciałybyśmy wam przedstawić dwa świetne blogi o Chorwacji prowadzone przez prawdziwych pasjonatów tego kraju! Znajdziecie tam informację między innymi o tym jak kształtują się aktualnie ceny żywności, paliw i opłat drogowych w Chorwacji. Które atrakcje są warte zobaczenia i czego powinniście unikać jak ognia. 



Dajcie znać czy zamierzacie w tym roku odwiedzić Chorwację. A do tych co już byli mamy pytanie o ich wrażenia i o to co ich najbardziej zaskoczyło :)


morze w Chorwacji
czysta woda w Adriatyku




7 pomysłów na prezent dla bliskiej osoby

7 pomysłów na prezent dla bliskiej osoby

Przedstawiamy 7 prezentów, które możecie sprezentować bliskiej osobie:

  • przyjacielowi, przyjaciółce
  • chłopakowi, narzeczonemu, mężowi
  • mamie, tacie
  • koleżance, koledze
  • siostrze, bratu
Ważne jest aby prezent dla bliskiej osoby nie był przypadkowym mydłem kupionym w Rossmannie albo dezodorantem z najbliższego supermarketu. Osobiście uważamy, że prezent wykonany samodzielnie, od serca, któremu musimy poświęcić swój własny czas jest najcenniejszy. 

Poniżej przedstawiamy Wam nasze własne pomysły na oryginalne podarunki. Wiele z nich wymagało od nas dużego nakładu pracy, nie tylko fizycznej ale przede wszystkim wytężenia wyobraźni i naszej kreatywności. 

Przy robieniu takich prezentów możecie sobie przypomnieć Wasze najlepsze wspomnienia, które przeżyliście wspólnie z bliskimi. 

1. PREZENT PIERWSZY

Słój wypełniony wspomnieniami - do jego przygotowania wystarczy tylko słoik, który kupicie w każdym supermarkecie i kolorowe karteczki. Opcjonalnie możecie zakupić ozdoby ( wstążki, naklejki) dostaniecie je w takich sklepach jak Pepco, KIK
ozdobiony słoik na wspomnienia 

 kolorowe karteczki ze wspomnieniami

słoik ze wspomnieniami



2. PREZENT DRUGI

Foto-książka- ostatnio bardzo popularny i bardzo tani sposób by zawrzeć w jednym miejscu wszystkie wspomnienia. Przeliczając foto-książka nieraz wychodzi taniej niż wywołanie zdjęć i kupno albumu. 
Poniżej kilka linków do aukcji na Allegro, na których możecie zakupić foto-książkę z różną ilością stron:


kilka ujęć z foto-książki


3. PREZENT TRZECI

Antyrama z wspólnymi zdjęciami - wystarczy antyrama zakupiona za grosze w sklepie internetowym i zdjęcia z waszymi bliskimi (Antyrama)

4. PREZENT CZWARTY

Wiersz - jest to ciekawa alternatywa dla zwykłych, oklepanych życzeń. W wierszu możecie nawiązać do minionych wydarzeń, ciekawych przygód i wspólnie odwiedzanych miejsc. 

Wiersz jako oryginalny prezent

5. PREZENT PIĄTY

Książka z dedykacją- na pewno wiecie co wasi bliscy uwielbiają czytać. Na pierwszej stronie możecie napisać dedykację i zawrzeć w niej życzenia, nawiązać do imprezy, na którą się wspólnie wybieracie z okazji urodzin lub po prostu podziękować.


Dedykacja dla przyjaciela

6. PREZENT SZÓSTY

Płyta z filmem - ale nie byle jakim. Możecie własnoręcznie zmiksować zdjęcia i ulubioną muzykę i przedstawić to w formie teledysku. Istnieje dużo różnych programów do tworzenia takich filmów, osobiście polecamy darmowy i najbardziej intuicyjny - Windows Movie Maker (zajrzyjcie tu!) Film można nagrać na płycie CD i opisać jak wam się podoba.

płyta z filmem ze wspomnieniami


7. PREZENT SIÓDMY

Pudełko ze słodyczami - coś dla miłośników słodkości. Ulubione przysmaki można schować do ozdobnego pudełka, które później może się przydać do przechowywania różnych drobiazgów.
Mamy nadzieję, że wykorzystacie któryś z naszych pomysłów :)

- Antykwariat Marzeń

Wagary - czyli jak przetrwać szarą rzeczywistość

Wagary - czyli jak przetrwać szarą rzeczywistość


Wagary, jeżeli jeszcze chodzicie do szkoły to skorzystajcie z tego przywileju i zerwijcie się czasem na godzinkę lub dwie. W pracy już takiego luksusu nie będzie.

Kto z was nie poszedł nigdy na wagary? Dobra, na bank odezwą się zaraz ludzie typu: "Mam 100% frekwencję", "Nie pójdę na wagary bo muszę mieć średnią 5.0!", "Wagary?! Nigdy w życiu!".







   








Takim osobom proponuję wyjść.

Już.
Teraz.
Natychmiast.

Ok. Wracając do rzeczy. Wagary. Cudowne słowo, dreszczyk emocji, wiatr we włosach, przyspieszone tętno i adrenalina. Właśnie z tym kojarzą nam się te "niedozwolone ucieczki" z lekcji.

Zacznijmy od podstawówki.
Nigdy nie uwierzycie co popchnęło nas do wagarów. Sprawdzian z matmy? Nie.
No to może z przyry? Też nie.
Głupia nauczycielka? No to może też, ale dalej nie.
Więc co?
DZIEŃ SPORTU.
Właśnie tak. Dzień Sportu. Nikomu nie potrzebne zawody sportowe odbywające się między każdą z klas.
Przyznam od razu - jesteśmy zerem z WF-u. Gdy przychodził ten straszny dzień, serca biły nam jak oszalałe, a przed oczami stawała wizja wszechogarniającego śmiechu, wywołanego naszą nieudolną próbą wykonania ćwiczeń. Dlatego też wszystkimi możliwymi sposobami broniłyśmy się przed braniem udziału w tej szopce.
Przyszła w końcu ta okropna chwila, gdy wszyscy przebierali obuwie na sportowe, robili rozgrzewkę, a my... porwałyśmy plecaki i w nogi. Uwierzcie nam - aż się dymiło.
Oczywiście nie było tak łatwo. W szkole panowała tzw. Woźna Groźna - wszyscy się jej bali. Zawsze stała na straży porządku, a jak wychodziło się wcześniej - kazała zaprezentować zwolnienie.
Determinacja, która płynęła wtedy w naszych żyłach, popchnęła nas aż do gimnazjum (szkoły były połączone). Biegłyśmy tak szybko, że buty przebrałyśmy 500 metrów od szkoły. Nie wyobrażacie sobie jaki to był stres. A jakie szczęście, gdy opuściło się te więzienno-szkolne mury!
Potem szło już jak z płatka.
Najchętniej uciekałyśmy z wf-u. Albo... wgl na niego nie przychodziłyśmy.

Najlepsze wagary zaczęły się w liceum. 
To było zupełnie coś nowego - nowe miasto, nowe miejsca do obejrzenia, nowi nauczyciele, ludzie, woźni...
Tradycja wagarowania zrodziła się w pierwszym semestrze w LO, w Mikołajki. Stwierdziłyśmy, że należy uczcić to święto – niekoniecznie siedząc na nudnym polskim i okropnej fizyce.
Następnie nie było chyba tygodnia, w którym byłybyśmy na wszystkich zajęciach. A to ucieczka z ostatniej lekcji, a to przyjście na 3 lekcję.... Najpiękniejsze było podejmowanie decyzji w autobusie, jadąc i rzucając sobie znaczące spojrzenia pt. „Czy myślisz o tym samym co ja?”.
Zawracanie na pięcie przed samymi drzwiami szkoły także było dla nas typowe.
Dzięki wagarom dałyśmy radę przetrwać jakoś te wszystkie lata spędzone w budzie. Tak naprawdę żyłyśmy od ucieczki do ucieczki. Ta adrenalina, moc, przygody. Były takie dni, że jeździłyśmy autobusem bez celu (plusy biletów miesięcznych!).
Niekiedy jechałyśmy do okolicznych miast, przesiadywałyśmy w centrach handlowych. Czasami zdarzało się też tak, że nauczycielka z polskiego również nie przychodziła na lekcję (potwierdzone info! Spotkałyśmy ją na obiedzie w centrum handlowym).

Co dają wagary?
Przede wszystkim są to piękne chwilę, dające radość i szczęście. Pogłębianie przyjaźni, zwiedzanie nowych miejsc. Zawsze zastanawiały nas te wszystkie kujony zostające na lekcjach nawet w Dzień Wagarowicza. Co im to dawało? Kim są teraz? Czy oni mają jakiekolwiek wspomnienia z młodości, oprócz sprawdzianów z matmy napisanych na 5, kolorowych zakreślaczy królujących w pilnie pisanych notatkach i świadectw z paskiem, na które NIKT nie zwraca uwagi?
To całe pierdolenie o byciu pilnym uczniem jako drogą do sukcesu jest huja warte. Po co komu dobre oceny? Po co komu kolejna 5 w dzienniku, 100% obecność na zajęciach i zakuwanie do białego rana? Tak rodzą się ludzie oderwani od rzeczywistości, którzy myślą, że jak na rozmowie kwalifikacyjnej pochwalą się 6 z polskiego, to dostaną od razu posadę.

My - milion lat temu


Liczą się wspomnienia, radość i robienie rzeczy, które uszczęśliwia. Szkoła to obowiązek – należy sprawić, żeby stał się choć trochę przyjemny.

Autorzy: Antykwariat Marzeń
Iść na studia czy do pracy? Co robić po szkole średniej? Jakie wybrać studia? - czyli dylematy polskich licealistów w związku zbliżającą się maturą

Iść na studia czy do pracy? Co robić po szkole średniej? Jakie wybrać studia? - czyli dylematy polskich licealistów w związku zbliżającą się maturą

Ten post jest w głównej mierze skierowany do tegorocznych maturzystów. Ci, którzy są już ukierunkowani w konkretnej dziedzinie na pewno nigdy nie natrafią na tego posta i będą się realizować w wymarzony zawodzie. Resztę natomiast serdecznie zapraszam do lektury...




Wszelkie doradztwo zawodowe Wam nie pomoże, Ci ludzie, którzy przyjeżdżają do szkół z swoimi sztywnymi pogadankami  tak naprawdę sami nigdy nie wiedzieli czego chcą i z braku laku zostali doradcami. Pomyślcie każdy normalny człowiek chcę mieć dobrze płatną i kreatywną pracę. Oni jeżdżą po szkołach i wciskają za każdym razem te same kity małolatom, którzy patrzą na nich jak na debili. Zarabiają niewiele powyżej najniższej krajowej i wolnych chwilach marzą o wyrwaniu się z codziennej monotonii..

MINI PORADNIK ZAWODOWY MATURZYSTY ( ABSOLWENTA SZKOŁY ŚREDNIEJ)

1. Słuchaj siebie i tylko siebie. Nie ulegaj naciskom rodziców, dziadków, przyjaciół, kota i psa. Sam wiesz co jest dla Ciebie najlepsze, w czym jesteś dobry i o czym tak naprawdę marzysz. Jeżeli rodzice chcą z Ciebie zrobić prawnika a Ty uwielbiasz fizykę to trudno żebyś został najlepszym adwokatem w mieście.

2. Zastanów się w czym byłeś zawsze dobry. Jesteś humanistą i boisz się, że nie znajdziesz w przyszłości pracy? Owszem jest takie duże prawdopodobieństwo ale.. ale jeżeli piszesz świetne historie a wszyscy uwielbiają słuchać Twoich opowieści to uwierz, że każda gazeta przygarnie taki talent.

3. Pomocnym narzędziem w określeniu twoich mocnych i słabych stron będzie analiza SWOT. Jest to zestawienie Twoich mocnych i słabych stron wraz z szansami i zagrożeniami. Możliwe, że nie zdajesz sobie sprawy z wszystkich swoich umiejętności a takie zestawienie Ci pomoże.

  Rys 1. Analiza SWOT


MOCNE STRONY
SŁABE STRONY
SZANSE
ZAGROŻENIA


4. Nie każdy musi iśc na studia! Wbij sobie to do głowy! Jest coraz więcej magistrów, coraz więcej ludzi po studiach a wyższe wykształcenie jest coraz trudniej uzyskać... UWIERZ MI, ŻE ZA 5 LAT ZNALEZIENIE PRACY PRZEZ MAGISTRA BĘDZIE ZADANIEM ARCYTRUDNYM...nawet inżynierów już jest za dużo na rynku! Teraz liczy się innowacyjność, kreatywność, coś odkrywczego, coś co usprawni pracę i sprawi, że ŻYCIE BĘDZIE ŁATWIEJSZE I BARDZIEJ ZWARIOWANE! Więc masz pomysł? Realizuj go! Dlaczego jest tak mało kreatywnych firm?? Bo większość ludzi się boi. PODEJRZEWAM, ŻE 3/4 Z WAS JUŻ WPADŁO CHOĆ RAZ NA GENIALNY POMYSŁ ALE BAŁO SIĘ GO ZREALIZOWAĆ. STRACH ZABIŁ COŚ DZIĘKI CZEMU MOGLIBYŚCIE BYĆ MILIONERAMI.

5. Ucz się ale nie durnych regułek, definicji i innego shitu...ale obserwuj, czytaj inspirujące książki, rozmawiaj z ludźmi, którzy osiągnęli więcej, zastanów się jak oni to zrobili? Jak zaczynali? Co zrobić żeby być na tym samym etapie co oni teraz?

Zostawiam Was z tymi przemyśleniami, jeżeli macie jeszcze jakiś inny pomysł jak ukierunkować swoją przyszłość to podzielcie się w komentarzach...:)

Autorzy: Antykwariat Marzeń

Copyright © 2014 Antykwariat Marzeń , Blogger