Czego w życiu... nie warto robić? - część pierwsza.

Czego w życiu... nie warto robić? - część pierwsza.

Mówi się, że jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Jak czegoś nie zrobisz, to będziesz żałować. Jak gdzieś nie pójdziesz, to będzie ci przykro, słysząc później opowieści o przebiegu spotkania.
W rzeczywistości często jest tak, że podejmujemy decyzje i... stwierdzamy, że nie było warto. 



Przytoczę wam kilka sytuacji, których nie chciałybyśmy powtórzyć, bo po prostu nie miały sensu, oraz takich, których nie zrobimy - z tego samego powodu.



1. Sztuczne, bezprzyszłościowe "przyjaźnie".


"Ktoś powiedział, iż ludzie na świecie dzielą się na dwie kategorie: na jednych reagujemy zawołaniem: "Och świetnie!", spotkanie z innymi powoduje jedynie: "O do licha..."
 - Jonathan Carroll

Tego nie da się nawet nazwać przyjaźniami. Bardziej znajomości o niskim podłożu zaangażowania. Wiało po prostu nudą, brakiem nadawania na tych samych falach, wymuszonymi uśmiechami i wszędobylskim small talkiem.

Dlaczego tak się działo? Po co na siłę ciągnęłyśmy taką znajomość? Życie weryfikuje wiele rzeczy. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że po prostu chciałyśmy biec za trendem. W czasach szkolnych liczyło się przede wszystkim to, ile kto ma znajomych. Teraz jak na to patrzę, to chce mi się śmiać. Przecież to nie miało sensu! W tym czasie mogłyśmy spokojnie robić wiele innych rzeczy, które nas cieszyły. Wniosek: Już tego nie powtórzymy.

Przybliżę wam pewną historię, żebyście mieli obraz na to, że bezsensowne znajomości są często winą osób trzecich.

Wiosna, a nawet początek lata. Za chwilę koniec roku szkolnego, wszędzie piękne promienie słońca, jabłka dojrzewające na drzewach i śpiew ptaków. Pośród tego całego zgiełku cudów natury - burza gradowa, czyli dziewczynka z grymasem na twarzy. Obok niej, jak widmo, ciągnęła się druga postać - ponura i lekko stuknięta "koleżanka", z którą za Chiny Ludowe nie dało się złapać wspólnego kontaktu. Decyzja pewnej dorosłej osoby spowodowała, że niezadowolona z życia dziewczynka, musiała spędzać czas w towarzystwie zjawy, aniżeli przyjaciółki. Zły nastrój rozprzestrzeniał się z szybkością rakiety kosmicznej, było nudno, aż do tego stopnia, że chciało się krzyczeć. 
Poszły na spacer. "Pobaw sie z nią. Potrzebujesz takiej koleżanki!".
"- Gówno prawda" - pomyślała smutna dziewczynka i niewiele myśląc, popchnęła "przez przypadek" dziecko widmo do rowu, przekreślając tym szanse na tą bogatą w tematy przyjaźń.
"- Od dziś spędzam czas tylko z tymi, których lubię" - pomyślała gradowa chmura i pożegnała machnięciem ręki odjeżdżającą zjawę.
Po tej znajomości został tylko niesmak i plama błota.

Sami widzicie, taka strata czasu naprawdę nie ma sensu. Ile to razy pojawiał się kac moralny po jakimś spotkaniu? Należy uważnie dobierać sobie znajomych, żeby czuć się wśród nich swobodnie, nawet milcząc.


2. Niepotrzebny stres.


"Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje" 
- Albert Camus

Nie pamiętam dokładnie ile razy (ale chyba z milion) stresowałyśmy się przed głupimi sprawdzianami. Co więcej, zazwyczaj okazywało się, że dostawałyśmy świetne oceny. Palpitacje serca, ścisk w żołądku i biegunka - po co nam to było?

Z biegiem lat, pnąc się po drabinie szkolnych osiągnięć, dobrnęłyśmy do szczebla liceum. Tak - prawie same tróje, no bo po co ci świadectwo z paskiem? Co za to masz? Książkę, której nigdy nie przeczytasz, bo zazwyczaj wybierali najtańsze i nie związane z twoim hobby?

Szkolny kortarz. Tłumy dzieciaków. Jedni się uczą, drudzy gadają, a w kącie 2 osoby zakuwają z prędkością światła.
"To nasz ostatni sprawdzian! Musimy dostać 5 i świadectwo z paskiem."
"Zaraz się zrzygam ze stresu - dopowiedziała druga dziewczyna i popędziła do toalety".
Sprawdzian przebiegł sprawnie, w dzienniku zalśniła niczym gwiazda zaranna piąteczka. Przyszedł czas rozdania świadectw. Podekscytowanie, wyczytanie na środku szkoły i wręczenie świadectwa wraz z nagrodą. Dziewczynki wręcz biegną w stronę podium, ściskają rękę dyrektorki, otrzymują wyniki swej całorocznej pracy i...
"-Zaraz, co to kurwa jest - zapytała jedna z nich, siedząc ponownie na ławce, wśród uczniów.
-POLSCY SARMACI - odpowiedziała druga, ściskając z zażenowaniem w swoich dłoniach słownik historyczny.
-Pierdole to, nawet ich na fajną książkę nie stać.
Dziewczynki z biegiem lat porzuciły swoje wielkie hobby, jakim były zdwojone czynności fizjologiczne w wyniku stresu i zapomniały o beznadziejnych, szkolnych nagrodach.

Jedną z najlepszych decyzji, jakie możecie podjąć, jest skupienie się na wiedzy, która zostaje wam w głowach, a nie na kartkach papieru w zeszycie, które po skończonym roku szkolnym wylądują w kącie, a wraz z nim te wszystkie piątki, szóstki i pochwały.


3. Nie warto zakładać ładnych, ale niewygodnych ubrań.


"Bycie trendy to ostatni etap przed byciem tandetnym" 

- Karl Lagerfeld.

Taką już mamy modę, że niekiedy, by wybić się z tłumu, bądź zabłysnąć elegancją, musimy zmusić się do założenia na siebie niewygodnych ciuchów. Nie warto, naprawdę. Nawet jeżeli w waszej szafie stoją cudowne szpilki z ogromnym obcasem do nieba, ale obdzierają jak obieraczka do ziemniaków - darujcie sobie. Chwila elegancji i splendoru nie jest w stanie zrekompensować 2 tygodniowego leczenia odcisków i otarć.

Była piękna, niczym lśniąca gwiazda. W swojej srebrnej sukience wyglądała jak milion dolarów, a mieniące się wszędzie małe diamenciki dodawały jej uroku. Na szczupłe ramiona zarzuciła granatowy kardigan - krzyk ostatniej mody. Jej nogi były wydłużone niczym Miss Polonia przez wysokie szpileczki, które dodawały jej kobiecości. W uszy wpięte miała długie kolczyki z perełkami...

...po czym księżniczka wróciła do domu. Najpierw zrzuciła ze stóp buty, które obtarły ją do krwi. Potem ściągnęła niebywale sztuczny sweter z poliestru i rzuciła go w kąt. Najgorsza okazała się sukienka. Przez te cholerne diamenciki porobiły się jej ranki pod pachami. Odpięła ciężkie jak kamienie kolczyki i rzuciła się na łóżko myśląc: NIGDY WIĘCEJ.





To była pierwsza część naszych przemyśleń na temat tego, na co lepiej nie marnować czasu. Za niedługo pojawi się druga część i mam nadzieję, że będziecie z nami :)


-Antykwariat Marzeń







Jaki krem z filtrem przeciwsłonecznym wybrać dla jasnej karnacji?

Jaki krem z filtrem przeciwsłonecznym wybrać dla jasnej karnacji?

Jakie kremy z filtrem polecam w upalne dni osobom o jasnej karnacji ?


Vichy Ideal Soleil - kremy z filtrem


Kocham tą porę roku, uwielbiam słońce i gdybym mogła to zamieszkałabym kraju, gdzie cały rok jest lato. Jest tylko jeden malutki problem...Moja blada, skłonna do przebarwień cera. Ona w przeciwieństwie do mnie nie jest zadowolona z żaru lejącego się z nieba. Gdy byłam młodsza, nie zawracałam uwagi na to jakie filtry stosuję, o ile w ogóle mi się przypomniało, żeby się posmarować kremem z filtrem. Efektem są przebarwienia, których niestety już nie da się usunąć.

Chciałabym Was ostrzec - jeżeli macie jasną karnację , skłonną do przebarwień i oparzeń nie lekceważcie tego, ponieważ skutki mogą być tragiczne.


Jaki kupić krem z filtrem do twarzy?

Tutaj miałam największy problem i najdłużej szukałam idealnego kremu, po którym nie świeciłabym się jakbym się posmarowała oliwą, a zapach nie doprowadzałby mnie do szału.

Taki niestety był krem matujący Ziaja Med 50+, moja twarz świeciła się po nim niemiłosiernie, a żaden puder nie chciał go zmatowić. 

W końcu trafiłam na ideał.... który nie dość, że chroni mnie przed przebarwieniami i nigdy mi się nie zdarzyło, żebym się nabawiła przy nim oparzeń słonecznych, to jeszcze sprawia, że moja cera jest pięknie zmatowiona. 
krem z filtrem UV
Vichy Ideal Solelei- krem matujący z filtrem do twarzy

Mowa tutaj o Vichy Ideal Soleil Emulsion anti-brillance toucher sec, mattifying anti-brillance face fluid. 

Zalety :
-matuje
-chroni przed szkodliwym promieniowaniem UV
-nie zawiera parabenów
- nie uczula mojej twarzy

Wady:
-cena 

Polecam kupować w aptekach internetowych, ponieważ jest dużo taniej niż w stacjonarnych punktach :)


Jaką emulsję ochronną z filtrem przeciwsłonecznym kupić do ciała?

ochrona przeciwsłoneczna
Vichy Ideal Soleil
Testowałam przeróżne kremy do ciała z filtrem przeciwsłonecznym od najtańszych z Rossmanna (Sun Ozone), Farmonę, która miała bardzo kleistą konsystencję i cały czas czułam ją na sobie, po Ziaję, która ma jak dla mnie bardzo specyficzny irytujący zapach. Zadowolona z kremu do twarzy firmy Vichy, postanowiłam sięgnąć po ochronne mleczko z tej samej firmy. Kupiłam krem z filtrem Vichy Ideal Soleil spf 50 w aptece internetowej za ok. 55zł.

Krem jest świetny, stwierdzam to po wakacjach spędzonych w upalnej Chorwacji, gdzie większość czasu przebywałam w samym słońcu. Z wakacji wróciłam blada - ale mi o to chodziło :) Wszyscy się pytali, czy nie wychodziłam z hotelu, a ja przecież codziennie spędzałam nad wodą kilka godzin. Dzięki tej emulsji zaoszczędziłam sobie przebarwień i oparzeń spowodowanych słońcem.

Zalety:
- duże opakowanie
- bardzo dobra ochrona przed promieniowaniem UV
- szybko wchłaniająca się konsystencja, nie mamy wrażenia, że posmarowaliśmy się oliwką
- brak szkodliwych parabenów
- przyjemny, delikatny zapach
- starczy spokojnie na całe lato (bardzo wydajny - w tamtym roku zostało mi 1/4 tubki po sezonie letnim)

Minusy:
- cena 


Dajcie znać czy używaliście kiedyś tych kremów i co o nich sądzicie :)

- Antykwariat Marzeń
8 wyjątkowych cech, którymi powinien charakteryzować się każdy prawdziwy przyjaciel

8 wyjątkowych cech, którymi powinien charakteryzować się każdy prawdziwy przyjaciel

Dlaczego nasza przyjaźń przetrwała 17 lat i jakich zachowań nie tolerujemy?


To bardzo dziwne uczucie, gdy kogoś poznajesz i od razu nie możesz przestać rozmawiać. Gdy na każdy temat, który poruszysz zgadzasz się z tą osobą. Spotkało nas to, wtedy gdy się poznałyśmy. Miałyśmy 6 lat i już wiedziałyśmy, że będziemy przyjaciółkami na śmierć i życie.

Ta przyjaźń jednak mogła umrzeć milion razy. Nie wystarczy, że z kimś się zgadzamy w 80% i mamy wspólne tematy do rozmowy. Przyjaźń trzeba pielęgnować, inaczej umrze. Poniżej przedstawiamy kilka żelaznych zasad, które trzeba przestrzegać, by nie stracić przyjaciela.

  1. Szczerość - niby banalne, niby oczywiste, a jednak jest to przyczyną większości nieporozumień, kłótni, rozczarowań i bólu. Nic tak nie boli, jak informacja, że nasz "najlepszy przyjaciel" obrabia nam dupę z koleżanką z osiedla. 
  2. Czas - dla prawdziwego przyjaciela zawsze masz czas. Zawsze przyjedziesz, gdy on tego potrzebuję. Nieważne czy jesteś w promieniu 10 km czy może 100 km. Przyjaciele robią takie rzeczy i koniec.
  3. Wspólni wrogowie - pół żartem, pół serio. Ale przecież nic tak nie łączy ludzi jak niechęć do tych samych osobników gatunku ludzkiego.
  4. Swoboda - zazwyczaj jak się spotykamy po pracy, jesteśmy wypompowane po całym dniu i ostatnie o czym myślimy to makijaż i wykwintny ubiór. Dobra, wyglądamy jak żule. I wiecie co? Jest zajebiście. 
  5. Wspólne poczucie "estetyki"- ktoś nam ostatnio skomentował wpis, że "ohh dziewczynki, macie talent, świetnie piszecie, ale po co tyle przekleństw?!". Bo przekleństwa bywają zabawne, bo przekleństwa ubarwiają tekst, bo inaczej nie da się opisać, niektórych sytuacji. Nie potrafiłabym się zaprzyjaźnić z osobą, która zamiast "kuźwa" mówi "kurczaczek". Dla mnie to żenada.
  6. Miłość do jedzenia - Ci którzy nas obserwują na Instagramie wiedzą o czym mówię. Kochamy słodycze, kochamy czekoladę, uwielbiamy ciasteczko z Lidla, ubóstwiamy milkę daim, rozpływamy się nad malteserami z Biedry...Tak jesteśmy uzależnione, tak dobrze nam z tym. Nie, nie zaczniemy żreć kulek mocy z daktyli albo ciasta z fasoli.
  7.  Wspólne upodobania co do spędzania wolnego czasu - w naszym przypadku jest to czytanie książek, wspólne spacery, zwiedzanie, jedzenie i oglądanie seriali.  
  8. Zaangażowanie - nie tylko w związku trzeba być zaangażowanym. Przyjaźń również tego wymaga. Gdy przyjaciel do Ciebie piszę o 3 w nocy, bo coś złego się stało nie możesz go olać. Musisz odpisać, zadzwonić albo po niego pojechać. Miałyśmy takie koleżanki, które gdy znalazły nowego chłopaka, zmieniły szkołę lub wyprowadziły się to jakoś przestały odpisywać na SMS-y, maile. Po jakimś roku przypominało im się, że istniejemy i chciały się spotkać. Problem w tym, że wtedy to nam się już nie chciało. 

Jeżeli masz przyjaciela to szanuj tą znajomość. Często jest tak, że odwraca się od nas nawet rodzina, a przyjaciele zawsze zostają. W trudnych chwilach zawsze nas wesprą. Nie będą nas dobijać, mówić, że źle zrobiliśmy. Powiedzą, że zrobiliby tak samo. Prawdziwi przyjaciele sprawiają, że chcemy być lepszymi ludźmi, chcemy się rozwijać i piąć w górę. Prawdziwy przyjaciel nigdy nie pociągnie Cię w dół. 

-Antykwariat Marzeń






Czy rzeczywistość istnieje? Wizja innego świata

Czy rzeczywistość istnieje? Wizja innego świata

Rzeczywistość - mrzonka dorosłych

Gdy byłam dzieckiem snułam różne surrealistyczne teorie. Jedną z nich była wiza iż nasze całe życie jest snem. Wszystko co się dzieję w naszym życiu tak naprawdę nam się śni. Nawet sen jest snem o śnie ( mam nadzieję, że nadążacie :D). Wtedy zaczynałam się zastanawiać po co nam te wszystkie problemy, pogoń za pieniędzmi, zawiść, złość, zazdrość skoro i tak się obudzimy a to wszystko będzie znaczyć tyle co nic?


sen

Gdy mi coś nie wychodziło i się złościłam sama na siebie to po chwili przychodziła mi myśl: ale po co ja to robię? Może za chwilę się obudzę i to będzie bez znaczenia.

Z czasem stwierdziłam, że to nie możliwe żeby tyle lat trwać w sennym letargu i że były to tylko dziecinne mrzonki.

Dzisiaj na nowo zaczynam się zastanawiać czy rzeczywistość istnieje.

Spójrzcie sami, to ludzie tworzą sobie problemy i koszmary. To ludzie zabijają, kłamią, oszukują, wyśmiewają, kradną, palą, niszczą, wywołują wojny. Nikt inny! Sami siebie krzywdzimy.

Ja się pytam po co? Ja naprawdę tego nie rozumiem, nie rozumiem chęci władzy, nie rozumiem chęci mordu, nie rozumiem kłamstwa, nie rozumiem wyśmiewania i obgadywania! Przecież gdyby wszyscy na tym świecie byli fair to nie byłoby krzywd i ran. Pozostały by tylko wypadki losowe takie jak choroby i klęski żywiołowe.

W świecie pełnym nienawiści i kłamstwa:

Dziecko idzie do szkoły. Jest szczęśliwe. Myśli, że będzie super. Na początku jest okej, przekonuje się, że szkoła nie jest wcale taka fajna jak opowiadali dorośli ale poznaję kilku znajomych, z którymi bawi się na przerwach i szkoła staję się do zniesienia. Pewnego dnia przychodzi do ów szkoły. Nikt się do niego nie odzywa. Wszyscy go unikają, słyszy tylko jak za jego plecami milkną rozmowy gdy przechodzi korytarzem. Gdy chce się przysiąść na stołówce do kolegów z klasy, Ci szybko zabierają krzesło i mówią, że tu nie ma dla niego miejsca. Dziecko zamyka się w sobie, robi się nerwowe, z czasem samotność i lęk przeradza się w gniew i agresję. Zaczyna szukać sobie sprzymierzeńców. Zmusza siłą słabszych do podporządkowania się. 15 lat później to samo dziecko rządzi miastem. Ludzie trzęsą portkami gdy widzą go na ulicy a policja siedzi mu na ogonie próbując znaleźć na niego jakiegoś haka. Ten człowiek był dobry bo ludzie z natury są dobrzy, więc co go zmieniło? W mojej historii jest to plotka. Ktoś rozpuścił oszczerstwa, które sprawiły, że nikt nie chciał się zadawać z tym dzieciakiem a przyjaciele, zamiast go bronić odwrócili się od niego. Dzieciak stał się obiektem drwin i pośmiewisk co w efekcie zniszczyło mu psychikę.

W świecie idealnym:

Tutaj nie ma co opisywać. Tylko, że w tej historii to samo dziecko po latach jest szanowanym obywatelem, jest szczęśliwe, realizuję swoje marzenia a jego poziom własnej wartości jest wystarczający do osiągania założonych celów ponieważ nikt mu nie zrąbał psychiki.

Wszystko co nas otacza to senna mara

Wyobraźcie sobie, że rzeczywistość nie istnieje. Śnicie, cały jesteście we śnie. Wiecie, że kiedyś się obudzicie więc macie odwagę na wszystko. Co byście zrobili ? Rzucilibyście pracę i wyjechali na Hawaje sprzedawać drinki na plaży? Powiedzielibyście swojej sympatii co do niej czujecie? Porzucilibyście durną dietę opierającą się na wodzie i marchewce i zaczęlibyście jeść milkę na obiad ( my czasem tak robimy, nie wiemy co to dieta i dobrze nam z tym). Czy żylibyście tak jak dzisiaj? 




Zapraszamy Was do komentowania, nic nas tak nie cieszy jak Wasze komentarze i refleksje więc jeśli tylko macie natchnienie to pozostawcie coś po sobie...)

-Antykwariat Marzeń


43 sposoby na zarobek w wakacje

43 sposoby na zarobek w wakacje

Czas matur i zbliżających się wakacji powodują, że studenci i uczniowie zaczynają się rozglądać za wakacyjną pracą. Oczywiście nie wszyscy. Znajdą się i tacy, którzy dwa miesiące będą grać w CS'a bądź oglądać wszystkie odcinki "Mody na sukces".


Same zawsze dorabiałyśmy sobie w wakacje, żeby mieć na słodycze i zakupy w biedrze. Pracę dorywcze zazwyczaj są dość specyficzne i można się spotkać z przedziwnymi zleceniami.






Poniżej przedstawiamy Wam 43 prace dorywcze, które sprawią, że nie umrzecie śmiercią głodową podczas wakacji i będzie Was stać na najdroższego batona (czyt. kinder bueno):

1. Obsługa roll-baru podczas imprez plenerowych - to była moja pierwsza praca polegająca na laniu piwa, rzadziej soku. Wspominam ją całkiem pozytywnie pomimo tego, że wiązała się ze staniem na nogach nieraz od 6 rano do 1 w nocy. Czas bardzo szybko mijał, ponieważ spragnieni imprezowicze nie dawali mi odpocząć nawet na minutę. Z tego co pamiętam to zmęczenia też nie czułam, bo byłam tak zapracowana, że czasem dopiero po 12 godzinach orientowałam się, że jeszcze nic nie jadłam tego dnia i że wypadałoby na chwilę usiąść. W tego typu pracę wpisane jest ryzyko zawodowe związane z pijaną klientelą i nachalnymi machosami Mieczysławami.

Jak znaleźć taka pracę: W moim przypadku były to znajomości ale jeżeli interesuję Was praca tego typu to po prostu podejdźcie na jakimś festiwalu bądź festynie do takiego roll-baru, poproście kierownika i spytajcie się czy może szukają osób do pracy. Teraz jest tak niskie bezrobocie, że przyjmą Was z otwartymi rękami.

2. Host/ Hostessa - w ten sposób również dorabiałyśmy. Taką pracę jest bardzo łatwo dostać i nie trzeba mieć żadnych kwalifikacji po za dużą dozą cierpliwości i wytrzymałymi nogami. Jest to jedna z najnudniejszych prac dorywczych jakie miałyśmy.

Wyobraźcie to sobie : macie stać 8h i serwować ludziom chleb z serkiem kanapkowym. Ludzie się pytają, który najlepszy, Wy nie wiecie co powiedzieć bo spróbować Wam go nie wolno. Irytują Was dzieci, które przylatują co 5 sekund po kolejną kromkę chleba jakby w domu im jeść nie dawali a rodzicę zamaist je ochrzanić to się głupio uśmiechają. Jakaś baba czepia się Was, że w serku jest syrop- glukozowo- fruktozowy jakbyście byli prezesem tych serków i osobiście tworzyli skład a nie stali tutaj, żeby zarobić parę groszy i pójść po wszystkim do domu. W dodatku stoicie przy lodówkach, ubrani w dziesięć polarów a po kilku godzinach i tak nie wiecie gdzie ręce wsadzić, żeby się zagrzać.

Taką pracę najszybciej znajdziecie za pomocą portalu OLX.

3. Obsługa stoiska mięsnego - hahahahha. Do dziś jak to sobie przypomnę, to mam łzy w oczach, ze śmiechu rzecz jasna. Praca polegała na krojeniu wędlin dla klientów. W pewnym momencie do stosika ustawiła się kolejka na pół sklepu, ja nie nadążałam z krojeniem tych kiełbas i kaszanek, dodatkowo woreczki się nie chciały otwierać przez lateksowe rękawiczki a nóż był tępy. W takim koszmarze spędziłam jeden weekend. Agencja była bardzo zadowolona z mojej pracy, zaproponowali mi stałe zlecenie i nawet podnieśli stawkę o 50 groszy ale podziękowałam.

Takiej pracy nie szukajcie.

4. Pomoc biurowa- jeżeli lubicie papierki i pracę z dokumentami to coś dla Was. Zazwyczaj jest to praca polegająca na sprawdzaniu poprawności faktur, archiwizowaniu dokumentacji, adresowaniu kopert itp.

Jeżeli interesuję Was taka praca najlepiej będzie, jeżeli zgłosicie sie do agencji pracy np. Adecco.

5. Praca na produkcji - jeżeli nudzi Was praca biurowa i nie przeszkadza Wam monotonia to świetnym rozwiązaniem będzie praca na linii produkcyjnej.

Wiele agencji pracy takich jak Adecco, Workservice czy Randstand szuka pracowników na wakacje.

6. Praca na magazynie - tutaj sprawa wygląda podobnie jak na produkcji. Niektóre firmy, mają przez wakacje zwiększoną ilość zamówień bądź brakuję im rąk do pracy w związku z urlopami więc szukają ludzi do pracy

Tutaj również musicie się zgłosić do agencji pracy bądź poszukać na serwisach takich jak OLX czy aplikuj.pl.

7. Roznoszenie ulotek- to chyba klasyk gatunku. Nie muszę tłumaczyć na czym praca polega. Jak ją znaleźć? Chyba najszybciej będzie jeśli poszukacie ogłoszeń w internecie.

8.Rozwieszanie ulotek na mieście- opcja dużo lepsza od roznoszenia ulotek. Po zazwyczaj macie płacone od ilości rozniesionych ulotek a nie na godzinę a po drugie nikt na Was krzywo nie patrzy, że mu coś wciskacie do ręki.

Ogłoszeń szukajcie na portalach z ofertami pracy.

9. Ankieter uliczny - zaczepił Was ktoś kiedyś z pytaniem czy macie 5 minutek? My raz się dałyśmy przekabacić ale jak nas poproszono, o adres zamieszkania, numer telefonu i imię i nazwisko to stwierdziłyśmy, że to przesada i nie będziemy sprzedawać swoich danych osobowych. Jesteśmy raczej negatywnie nastawione do tego typu prac, ludzie nie lubią marnować czasu na udzielanie bezsensownych odpowiedzi.

10. Ankieter internetowy - jest to duża lepsza opcja niż zaczepianie ludzi na ulicy. Po prostu wypełniacie milion ankiet a kasę dostajecie od wypełnionej jednej sztuki. Tutaj uważajcie bardzo na oszustów, czytałam wiele historii, że ktoś wypełnił kwestionariusz osobowy odesłał a umowy nigdy nie dostał. Zawsze zastanówcie się 10 razy nim komuś podacie nr PESEL i nr dowodu osobistego.

11. Copywriting-  istnieje wiele platform to pisania tekstów zapleczowych i tzw. precli. Jeżeli tylko macie jakąś minimalną  żyłkę do pisania tekstów to możecie się zarejestrować na tego typu platformie i poszukać zleceń dla siebie.

Portale do pisania tekstów:
- textbookers kliknij tutaj
-goodcontent kliknij tutaj
-oferia kliknij tutaj
-freelanceria kliknij tutaj

12. Merchandiser - dumnie brzmi ale cóż to jest? Jest to osoba, która wykłada towar na półki, dba o odpowiedni wygląd ekspozycji, kontroluje ilość towarów i uzupełnia braki. Tutaj jest o tyle fajnie, że taką pracę można pogodzić z szkołą bądź studiami ponieważ jest to praca na 2, 3 godziny dziennie. Stawka zazwyczaj jest godzinowa.

Warto się rozejrzeć za tego typu pracą na portalach internetowych bądź zapytać w agencji pracy.

13. Tajemniczy klient -zmora wszystkich sprzedawców, promotorów oraz hostess. Jest to osoba, podszywająca się za klienta, która sprawdza jakość świadczonych przez nas usług. Praca całkiem przyjemna i ciekawa.

Ogłoszenia często widnieją na OLX.

14. Zbieranie truskawek- powoli zaczyna się sezon na truskawki i jest to super sposób, żeby sobie dorobić.

 Jeśli gdzieś w pobliżu miejsca zamieszkania macie plantacje truskawek to podejdźcie zapytać czy nie poszukują rąk do pomocy.

15. Promotor marki- częsta praca dorywcza studentów i uczniów szkół średnich ponieważ można pracować w weekendy. Teraz jest tylko jeden problem - niedziele niehandlowe sprawiły, że studentom zmniejszyła się ilość dni pracujących.

16. Kelner/ kelnerka - chyba nikomu nie musimy tłumaczyć na czym ta praca polega.

Często na witrynach restauracji i kawiarni wiszą kartki z napisem: przyjmę do pracy studenta, zatrudnię kelnera/kelnerkę. W tym przypadku trzeba dobrze się rozejrzeć wokół :)


17. Sprzedawca - wiele sklepów cierpi na niedobór pracowników i chętnie zatrudni sprzedawcę na okres wakacji.

18. Doradca klienta - podobna sytuacja tak jak wyżej tyle, że tutaj powinniśmy posiadać podstawową wiedzę na temat produktów, które sprzedajemy. Ich wady, zalety, specyfikację techniczną.

19. Praca na budowie - praca fizyczna dla mężczyzn, myślę, że też łatwo dostać taką pracę na okres wakacji.

20. Płatne staże bądź praktyki - wiele uczelni oraz szkół organizuję dla swoich uczniów płatne praktyki oraz staże. Często są to staże zagraniczne w ramach programu Erasmus. Jest to dla nas świetna okazja by poznać nową kulturę i nawiązać zagraniczne znajomości.

Jeżeli interesuję Was tego typu zarobek, zgłoście się do Biura Karier, które funkcjonuje na Waszej uczelni.


21. Babysitting/ Au Pair - lubicie dzieci? Więc jest to coś dla Was. Co więcej jeżeli marzycie o wyjeździe do Wielkiej Brytanii bądź USA  jest to świetna okazja! Na terenie Polski działają agencję, które poszukują dla par z Ameryki oraz Wielkiej Brytanii osób do opieki nad dzieckiem. Opłacają przelot oraz gwarantują mieszkanie u siebie w domu. Oczywiście dostajemy pensję za opiekę nad dziećmi.

Jeżeli więc marzycie, żeby polecieć do USA lecz nie wiecie skąd wziąć na to środki pieniężne  jest to świetny sposób na rozwiązanie  problemu. Musicie posiadać tylko garść cierpliwości i wrodzoną miłość do dzieci.

Na facebooku znajdźcie stronę, która zajmuje się tym programem: Au Pair in America AIFS Poland kliknij tutaj

22. Tworzenie zaproszeń, winietek - prace plastyczne - jesteście utalentowani plastycznie? W takim razie grzechem będzie zmarnować taki talent. Coraz modniejsze są ręcznie robione kartki okolicznościowe, biżuteria oraz ubrania.

23. Udzielanie korepetycji - jesteście mózgiem matematycznym? Mówicie płynnie po angielsku? Nie możecie żyć bez fizyki? To dlaczego nie mielibyście podzielić się tą wiedzą i przy okazji zarobić parę groszy?

W internecie jest sporo portali, na których możecie się ogłosić:

korepetycje24-  kliknij tutaj
korepetycje.edu.pl - kliknij tutaj
e-korepetycje.net - kliknij tutaj


24. Barman/Barmanka (obsługa ogródków letnich) - ciepła pogoda sprawia, że ludzie robią się spragnieni, a knajpom zwiększają się zyski na sprzedaży piwa i tym samym poszukują osób do pracy.

25. Kierowca, dostawca pizzy - jeżeli czujecie się za kółkiem jak w 7 niebie to myślę, że warto zainteresować się pracą jako dostawca pizzy.

26 Roznosiciel gazet - praca lekka i przyjemna, wymaga od nas jedynie znajomości topografii miasta.

27. Animator/ Animatorka dla dzieci - coś dla miłośników dzieci. Jeżeli potrafisz wymienić w środku nocy 20 zabaw dla dzieci i zaśpiewać taką samą ilość piosenek to praca dla Ciebie.

28. Pomoc kuchenna - miesiące letnie to również gorący okres weselny. Można więc łatwo załapać pracę na kuchni.

29. Wyjazd nad morze- jeżeli przejrzycie portale takie jak OLX bądź grupy na fb z ofertami pracy to na pewno natkniecie się na oferty pracy nad morzem. Pracodawca gwarantuję nocleg, a w niektórych przypadkach również wyżywienie. Z tego co słyszałam jest to ciężka praca, nieraz po 12h dziennie, a zarobki też nie są zbyt wysokie. Ale jeżeli kochacie morze i chcecie się wyrwać z domu na wakacje to coś w sam raz dla Was.

30. Sprzątnie- może gdzieś w Waszej okolicy poszukują osób do sprzątania na kilka godzin dziennie, warto się rozejrzeć.

31. Florysta - kwiaciarnie również w miesiącach letnich maja oblężenie więc warto podejść i się zapytać czy nie poszukują osób do pomocy.

32. Pokojówka- jeżeli mieszkacie w turystycznej miejscowości to warto pochodzić po hotelach i popytać czy mają wolne miejsce pracy dla pokojówki.

33. Recepcjonistka- tutaj sytuacja podobna jak wyżej, tylko warto znać chociaż w stopniu komunikatywnym język angielski, bo mogą nam się trafić goście zagraniczni.

34. Call center- praca polegająca na wciskaniu ludziom ofert przez telefon. Osobiście nie jestem przekonana do tego typu pracy gdyż po godzinie rozmawiania przez telefon mam wrażenie, że mózg mi się gotuję ale może ktoś ma inne zdanie na ten temat.

35. Pracownik techniczny- w szkole zawsze obsługiwałeś nagłośnienie? Interesujesz się wszystkimi nowinkami technicznymi? W takim razie warto rozejrzeć się za pracą tego typu.

Wszelkie portale typu OLX mogą być w tym pomocne.

36. Inwentaryzacja - są to zazwyczaj jednorazowe zlecenia polegające na zliczaniu produktów.

37 Kurier- znasz wszystkie ulice w Twoim mieście? Za kółkiem czujesz się jak ryba w wodzie? W takim razie zastanów się nad kurierką :)

Myślę, że warto poszukać ofert pracy na takich portalach jak OLX, Aplikuj.pl, Pracuj.pl bądź bezpośrednio na stronach przewoźników.

38. Sortowanie paczek - Firmy kurierskie nie tylko poszukują kierowców ale również osób, które te paczki posortują więc jeśli nie do końca kręci Was całodzienna jazda po mieście możecie wybrać tą opcję.

39. Praca w kinie - pod koniec coś dla fanów kina. Praca w towarzystwie popcornu, nowości filmowych i miłośników kinematografii.

Jeżeli kochacie te klimaty to aplikujcie do kin. Na stronach kin m.in Heliosa znajdują się oferty pracy w poszczególnych miastach.

40. Statysta - Nadal coś dla miłośników filmu. Praca na pewno ciekawa i oryginalna. Jeżeli w Waszej okolicy poszukują statystów do jakiegoś filmu to zgłoście się, na pewno będzie to ciekawsza praca niż np. inwentaryzacja magazynu.

41. Robienie za publiczność w programach rozrywkowych- sama nie dawno dowiedziałam się, że tak też można dorabiać :D Podobno jest to świetna zabawa, nie dość, że możecie zobaczyć jak wygląda praca programów rozrywkowych za kulisami, poznać znanych prezenterów to jeszcze nie najgorzej zarobicie. Taka praca jest możliwa w większych miastach takich jak Kraków.

42. Prowadzenie portali społecznościowych oraz/lub stron z sklepami internetowymi- wiele właścicieli sklepów nie ma czasu na samodzielne prowadzenie fb oraz instagrama. Często angażowani są w to właśnie studenci, którzy mają wolny czas w ciągu dnia

43. Wyprowadzanie psów.

W wakacje większość pozwala sobie tylko na urlop max. 2 tygodniowy. To dobry czas by podpytać sąsiada, czy nie potrzebuje pomocy w wyprowadzaniu swojego czworonoga. Jeżeli uwielbiasz zwierzęta, a zwłaszcza psy - połączysz przyjemne z pożytecznym.

Widziałam wiele takich ofert pracy na grupach z ofertami pracy na fb.

Wniosek z tego jest jeden: nie musicie narzekać, że rodzice wydzielają Wam kieszonkowe na wakacje, tylko sami podłapcie pracę i zgarnijcie trochę kasy na osobiste wydatki :)






Ślubne przygotowania - czyli jak nie oszaleć dzięki dobrej świadkowej

Ślubne przygotowania - czyli jak nie oszaleć dzięki dobrej świadkowej

Świadek - brzmi bardzo poważnie i doniośle. Nie mniej jednak nie chodzi mi tu o świadka w sądzie (jeszcze nie wylądowałyśmy w kiciu) ale o świadka na ślubie. Mówiąc szczerze świadek (a w moim przypadku świadkowa, jeżeli mamy się trzymać języka polskiego i odmieniać poprawnie) odgrywa kluczową rolę w całym zamieszaniu związanym z weselem.




Gorączka ślubnych przygotowań trwa w najlepsze, ale zaczęły się one już ponad rok temu więc mogę szczegółowo opisać jaki powinien być przykładny świadek. Bo mój taki właśnie jest.

1. Świadek powinien być Twoim chodzącym zeszytem, kalendarzem i przypominaczem w jednym.

Dosłownie. Co chwilę słyszę tylko: fryzurę już masz? A co z makijażem? Musimy wybrać buty! A moja sukienka?!

Kiedy ja przygotowywałam długą i żmudną jak noc listopadowa listę gości z odmienionymi nazwiskami do zaproszeń, mózg mojej świadkowej działał na pełnych obrotach.
Tygodnie lecą jeden za drugim, a ja czasem nie nadążam z odhaczaniem kolejnych punktów na (wyimaginowanej, bo nie nigdy nie chciało mi się stworzyć) liście "To do". Właśnie wtedy z pomocą spieszy świadek - pilnuje żebym o wszystkim pamiętała (a raczej żebym nie zapomniała, że DO TWOJEGO ŚLUBU ZOSTAŁO JUŻ TYLKO 4 MIESIĄCE O BOŻE).

2. Świadek powinien być szczery aż do bólu.

Naprawdę. Powinien rzucać w Ciebie mięsem, nawet 100 razy dziennie, gdy coś mu się nie podoba, bo uwierz - patrzy na przygotowania z innej perspektywy i chce ci jak najlepiej doradzić.

Przede wszystkim jestem wdzięczna za porady udzielane w dniu wyboru sukni ślubnej. Było szczerze, śmiesznie i właśnie szyje się moja wymarzona suknia ślubna - taka, która MI pasuje, a nie taka, która ładnie wygląda na modelkach (a w mojej głowie już układały się sceny jak to zakładam zwiewną sukienkę, opatrzoną tysiącami koronek i tiuli... A potem JEB zderzenie z rzeczywistością - sukienka wchodzi mi między nogi, a oprócz koronek i tiuli nie widać nic - nawet mojej twarzy).

Opiszę wam jedną z wielu sytuacji z salonu ślubnego:

Widzę piękną (kolejną już, chyba setną) sukienkę. Przymierzam, patrzę do lustra - no nie wiem...
Wychodzę by się zaprezentować i od razu słyszę:

-Wyglądasz jak sierota do Pierwszej Komunii Świętej.

I już wtedy wiedziałam, że nie pasują mi luźno opuszczone suknie i potrzebuję koła. Świadkowa powiedziała szczerze - i za to ją cenię!

3. Świadek powinien być zawsze, gdy go potrzebujesz.

Tak właśnie jest. Oczywiście nie mówię, że ma przyjeżdżać na każde pierdnięcie, ale wystarczy krótkie odpisanie na smsa pt:

-Wysyłam Ci przykładowy makijaż, który mi się podoba.
-Jest. Do. Dupy.

Przygotowania to ślubu to ciągła bieganina, przeglądnie neta i planowanie. Rozmyślanie, przeliczanie i kalkulowanie.
Świadek powinien być z Tobą w takich sytuacjach jak właśnie wybór sukni ślubnej, makijażu, fryzury oraz butów. Najlepiej jeżeli uczestniczy także w próbnych kosmetycznych zabiegach i przedstawia swoje zdanie na temat rezultatów.

4. Do prawdziwego świadka musisz mieć pełne zaufanie.

Zaufaj swojej świadkowej, gdy mówi, że ten piękny make-up złożony z kolorów zachodzącego słońca,  brązów i złota nie pasuje do twojej białej jak śmierć mordy. Wyglądasz po prostu komicznie i nie należy się z powodu takiego zdania obrażać. Trzeba okazać pełne zaufanie - tylko wtedy przygotowania pójdą gładko i przyjemnie. Ba! Będziesz miała również dobrą szkołę jaką świadową być, przy jej przygotowaniach do ślubu :)

5. Idealny świadek sprawi, że się wyluzujesz.

Nie codziennie trzeba rozmawiać na temat ślubu. Dobry świadek nie będzie pakował ci do głowy obrazów cudownej weselnej fryzury po 8 godzinach pracy, gdy ledwo dyszysz i nie zjadłaś jeszcze obiadu. Najważniejszy jest spokój - nic nie da się zrobić na siłę. Choć w sumie da się ale z marnymi skutkami.

6. Świadek jedyny w swym rodzaju zaplanuje świetny wieczór panieński.

Czekam!

7. Prawdziwy świadek musi mieć nienaganny strój.

Nie może przecież w najważniejszym dniu w twoim życiu wyglądać jak Mietek spod biedry. Musi również lśnić, ponieważ jest wizytówką całego wesela.
Trochę pól żartem, pół serio, wybrałyśmy się na zakupy. Obczajcie strój dla mojej idealnej świadkowej :D







Pierwsza Komunia Święta teraz i 16 lat temu

Pierwsza Komunia Święta teraz i 16 lat temu

Sakrament Pierwszej Komunii Świętej to jeden z najważniejszych darów, jakie dzieci otrzymują od Boga. Ten uroczysty dzień wspominamy bardzo dobrze, w powietrzu aż czuć było tą "sakralną otoczkę". Byłyśmy poddenerwowane, podekscytowane i przede wszystkim szczęśliwe. Na oczach całego kościoła przyjąć Pana Jezusa do serca - to dopiero coś! W dodatku dla 6-latka (miałyśmy tzw. wczesną komunię).


Jak zatem wygląda często komunia we współczesnym ujęciu?

Podkreślam - często. Nie mam zamiaru wskazywać palcem, ale sami przyznacie na koniec tego wpisu, że spotkaliście się z przynajmniej jednym zachowaniem, typowym dla przygotowań do tej uroczystości.


Zaczyna się niby pozornie. Dzieciaki w trzeciej klasie są informowane, że w tym roku szkolnym przystąpią do Pierwszej Komunii Świętej. Wybucha zainteresowanie, mnóstwo pytań, "a po co", "a jak"itp. Dziesiątki rozmów, opowiadań, przykładów i dziecko czuje się tak jakoś doroślej.

A w głowach rodziców kiełkują już pierwsze myśli...

-Trzeba zaklepać salę!
-Catering zamawiamy, czy kucharkę?
-Ile osób zaprosić?
-Szukaj zaproszeń!
-Ciekawe co kupią młodemu, w tamtym roku synek sąsiad dostał quada.
-Mam nadzieję, że nie poskąpią do kopert.
-Ile alkoholu? (oczywiście na komunii się NIE PIJE, ale dziwnym przypadkiem wujek Marian zawsze wychodzi chwiejnym krokiem).
-Makijaż? Fryzjer? Co ja założę?!

Tych myśli, pytań jest tyle, że nasuwa mi się tylko jedno:

JAKI JEST PRAWDZIWY SENS KOMUNII?

1. Sala. 
Rozumiem jak ktoś ma małe mieszkanie i nie pomieści tych kilku gości u siebie. Ok - można zaprosić chrzestnych, najbliższą rodzinę na obiad do jakiejś restauracji.
Ale przesadą jest, gdy z okazji komunii wynajmowane są sale na ponad 50 osób. Zaprasza się wszystkich wujków, ciotki, kuzynki, piąte wody po kisielu. Robi się z tego naprawdę małe wesele bez pary młodej. 

Czy dziecko jest wtedy w centrum zainteresowania? Czy ta mała osoba, która dzisiaj zrobiła wielki krok ku dorosłemu chrześcijaństwu jest tu najważniejsza?

A gówno prawda. Najważniejsza jest kreacja ciotki Eli, 3 rodzaje sałatek i nowy passat wujka Mariana, który wszyscy po obiedzie udają się oglądać. 

16  lat temu komunię organizowało się w domu. Był obiad, ciasto, kawa i rozmowa. Było kameralnie, spokojnie i świętowało się wspólnie to wielkie wydarzenie. Dzieciak w białym wdzianku naprawdę grał tu pierwsze skrzypce.

2. Zaproszenia.
Może wydać wam się to dziwne ale ja naprawdę nie wiedziałam, że na komunię również trzeba wręczać zaproszenia. I do tego są miliony wzorów jak na ślub. 

16 lat temu wystarczyło pojechać do wujka na kawę lub zadzwonić i poinformować, że serdecznie zaprasza się na komunię.

3. Prezenty.
Krew mnie zalewa gdy słyszę:
"Mój synek to dostał od chrzestnego w tamtym roku quada!"
"Nie możemy być gorsi - kupmy mu drona!"
A może od razu zafundujcie mu nowe mieszkanie, 20 tys na koncie na start i wycieczkę dookoła świata?
Ludzie powariowali. Naprawdę - to jest szaleństwo. To co w takim razie podarujesz chrześniakowi na ślub? Nowego Jaguara z salonu?

16 lat temu wielkim wypasem dla dziecka był rower. Ja osobiście dostałam trochę pieniędzy i encyklopedie. Zegarek to także fajna i niezbyt droga alternatywa. Najbardziej jednak podobają mi się naszyjniki z Matką Boską, Jezusem. To chyba o to chodzi nie? Żeby mieć pamiątkę po Pierwszej Komunii, a nie pamiątkę po imprezie z kościołem w tle.

4. Alkohol.
Spotkałam się z tego typu uroczystościami, gdzie po obiedzie normalnie było serwowane piwo i alkohol. 
Kolejną zaskakującą i mrożącą mi krew w żyłach rzeczą jest, gdy niby pozornie alkoholu nie ma, ale wujkowie co 15 minut udają się na spacer dookoła domu. A to by pooglądać nowe auto, a to by się dotlenić.
Ciekawe tylko, że z każdym razem jak wracają, to krok mają mniej precyzyjny, a słownictwo mniej zrozumiałe.

16 lat temu człowiek był głupszy i tego nie dostrzegał, czy po prostu ludzie traktowali komunię jako ważne wydarzenie?
Nie pamiętam żeby u mnie na komunii był alkohol. Na pewno nikt nie był pijany, nikogo nie trzeba było odwozić do domu, a po południu wpadł do nas nawet zaprzyjaźniony ksiądz. 

5. Rewia mody.
Na komunii trzeba się przecież zaprezentować. Trzeba lśnić niczym "dajmond" Rihanny i oślepiać wszystkich zajebistością.
Parę miesięcy przez imprezą rozpoczynają się wielkie poszukiwania makijażystki, wizażystki, kosmetyczki, fryzjerki...
Może zaraz operacji plastycznej, botoksu i nowego mózgu?
Przesada. Głęboka przesada. To nie jest wesele.
Powtarzam:

TO NIE JEST WESELE

Nie musisz stroić się jak szczur na otwarcie nowego kanału. Oczywiście elegancki strój jest niezbędny ale po co cała ta szopka z kosmetyczkami itp? 

Do kościoła w niedzielę też idziesz uprzednio zaliczając wszystkie pobliskie salony piękności?

Podsumowując.
16 lat temu komunia to było COŚ. Dzisiaj komunia to wielkie NIC w otoczce konsumpcjonizmu. Sklepy zarabiają krocie na głupocie innych ludzi. Tworzone są kampanie reklamowe pt. co kupić na komunię?
Jak już wspomniałam - miałyśmy komunię w wieku 6 lat. Szczerze mogę stwierdzić, że 6-letnie dziecko bardziej przeżywało tą uroczystość (a wraz z nim rodzice) niż dzieci w 3 klasie teraz.

Teraz to liczą się tylko prezenty, kasa i jak najlepsza impreza, żeby sąsiedzi widzieli, a wujkowie mieli co wspominać.

Żeby nie obgadali nas, że poskąpiliśmy na tani obiad, to zrobiliśmy bibę na 60 osób.

A gdzieś w kącie, w białej sukience, w białym ubranku, siedzi cicho to dziecko sprzed 16 lat i kręci niedowierzająco głową. Serce ma wypełnione szczęściem z faktu przyjęcia Jezusa do serca, a nie quadami, dronami i innymi pierdołami..

-Antykwariat Marzeń





Copyright © 2014 Antykwariat Marzeń , Blogger