Chorwacki poradnik - co powinieneś wiedzieć jadąc po raz pierwszy do Chorwacji

Chorwacki poradnik - co powinieneś wiedzieć jadąc po raz pierwszy do Chorwacji

8 praktycznych porad, które przydadzą Ci się podczas pierwszych wakacji w Chorwacji


Czy aby na pewno podjąłeś dobry wybór odnośnie spędzenia wakacji w Chorwacji? 


zdjęcie z Makarskiej
Makarska


W ubiegłym roku według portalu www.rp.pl Chorwację odwiedziło milion Polaków. Zapewne miały na to wpływ atrakcyjne ceny, świadomość bezpieczeństwa, przyjaźnie nastawieni tubylcy no i piękne chorwackie krajobrazy. Sama bardzo pozytywnie wspominam moje wielkie chorwackie wakacje i jestem pewna, że jeszcze tam wrócę...

Postanowiłam więc zebrać dla was całą moją wiedzę na temat Chorwacji i udostępnić ją tutaj. W internecie jest dużo informacji na temat wczasów nad chorwackim Adriatykiem ale często są one porozrzucane po różnych stronach i w efekcie marnujemy pół dnia, żeby je znaleźć. 

Czy opłaca się wymieniać w polskim kantorze złotówki na chorwackie kuny?


Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie wymieniajcie w Polsce złotówek na chorwackie kuny ponieważ kurs jest bardzo niekorzystny. My część wymieniliśmy i później byliśmy bardzo rozczarowani, gdy w Chorwacji okazało się, że za tą samą ilość złotówek dostaliśmy dużo więcej kun.

Warto jednak zabrać ze sobą euro, gdyby po drodze coś się stało, a nie moglibyśmy zapłacić kartą, wtedy euro może nas uratować. W chorwackich restauracjach również są honorowane banknoty euro.


Czy musimy wcześniej rezerwować nocleg jadąc do Chorwacji? Czy jadąc w ciemno znajdziemy bez problemu nocleg?




Spokojnie możecie jechać w ciemno, we wszystkich chorwackich miejscowościach przy wjeździe do miasteczka stoją właściciele apartamentowców z tabliczkami informującymi o wolnych pokojach. My zarezerwowaliśmy wcześniej, bo znajomi nas nastraszyli, że Chorwacja jest strasznie oblężona przez turystów i możemy zostać bezdomni :D 
Okazało się całkiem inaczej, mimo tego że byliśmy w Makarskiej -  jednej z najbardziej turystycznych miejscowości.

Szukając noclegu na miejscu zawsze macie możliwość negocjacji, rezerwując przez internet już niestety nie ma takiej opcji.

Gdybyście jednak woleli poszukać czegoś wcześniej to polecam wam bardzo fajną stronkę, gdzie miejscowości macie podzielone na: Istrię, Północną Dalamcję, Środkową Dalmację i Południową Dalmację:


 Jest też możliwość napisania bezpośrednio do właścicieli z pytaniem o przesłanie większej ilości zdjęć czy też dopytaniem o inne szczegóły zakwaterowania. Na booking.com nie ma takiej opcji.

Problemy językowe w Chorwacji


Otóż w tym kraju takich problemów nie ma! Jeżeli jesteście kiepscy z angielskiego to nie przejmujcie się, większość Chorwatów świetnie rozmawia po polsku. Myślę, że taka ilość polskich turytów była dla nich najlepszą lekcją językową jaką sobie możecie wyobrazić.

Żwirkowe plaże w Chorwacji- czyli jak się przygotować do takiego plażowania


  • Buty do wody, bez nich nie dacie rady, kamolce będą wam się wbijać do stóp.
  • co zabrać na plaże w Chorwacji

  • Karimata z jednej strony pokryta srebrną folią, dzięki temu nie nagrzeje się od słońca.


Chorwackie lody


Uwaga, uwaga...Chorwaci są zdecydowanie bardziej hojni od polaków i jedna gałka chorwackich lodów jest wielkości 3 NORMALNYCH POLSKICH GAŁEK.

Nie wiedząc o tym w pierwszy dzień zamówiłam sobie dwie gałki lodów i myślałam, że umrę jak zobaczyłam dwie wielkie kulę wylewające się z wafelka...z radości rzecz jasna, słodycze to moja wielka miłość. 
Ehh...nigdy nie zapomnę tego uczucia jak wróciłam do polski i Pani w cukierni zaserwowała mi taką biedę, że chciało  mi się płakać.

A i nie kupujcie kukurydzy na plaży. Jest do dupy szczerze mówiąc.

Plaże nudystów


Jedziecie może w tym roku do Makarskiej? Opowiem wam pewną historię, która mnie spotkała. Otóż pierwszego dnia naszych pięknych, wspaniałych wakacji wybraliśmy się na spacer po miasteczku. Szliśmy jednym z głównych deptaków i podziwialiśmy zapierające dech w piersiach widoki, urwiska skalne, tamtejszą roślinność oraz lazurowe morze. Przy nabrzeżu były ławeczki i tak się zdarzyło, że jedna z nich szczególnie wpadła mi w oko. Poprosiłam mojego chłopaka żeby zrobił mi zdjęcie - no w końcu pamiątka z wakacji musi być. W pewnym momencie widzę, że coś dziwnego zaczyna się malować na jego twarzy. Ni to śmiech, ni to przerażenie. Zdezorientowana pytam się o co chodzi. Otóż wyobraźcie sobie, że w samym centrum miejscowości, przy głównym chodniku, w miejscu gdzie przewijały się tabuny ludzi znajdowała się plaża dla nudystów.. I jeden Pan,który zapomniał z domu majtek postanowił uświetnić moje zdjęcie i również na nim zapozować. Nie pytajcie jak szybko stamtąd uciekałam. Także tego...strzeżcie się golasów, są wszędzie!


pamiątkowe zdjęcie przy plaży nudystów


Wiara - kościół rzymskokatolicki


Jeżeli jesteście wierzący i zdecydujecie się odwiedzić w niedzielę kościół rzymskokatolicki to nie bądźcie zdziwieni tym, że ksiądz będzie stał przed kościołem i będzie witał wszystkich przybyszy uściskiem ręki. Dla nas to było zaskoczenie.


Polecane polskie blogi o Chorwacji


Na końcu chciałybyśmy wam przedstawić dwa świetne blogi o Chorwacji prowadzone przez prawdziwych pasjonatów tego kraju! Znajdziecie tam informację między innymi o tym jak kształtują się aktualnie ceny żywności, paliw i opłat drogowych w Chorwacji. Które atrakcje są warte zobaczenia i czego powinniście unikać jak ognia. 



Dajcie znać czy zamierzacie w tym roku odwiedzić Chorwację. A do tych co już byli mamy pytanie o ich wrażenia i o to co ich najbardziej zaskoczyło :)


morze w Chorwacji
czysta woda w Adriatyku




Jak na moment uciec od konserwantów i barwników - czyli bardzo proste ciasto marchewkowe

Jak na moment uciec od konserwantów i barwników - czyli bardzo proste ciasto marchewkowe

Jakiś czas temu było wielkie BUM na zdrową żywność. 

Zdrowy chleb, masło, zdrowe batony, chipsy, cukierki, ciasta... Można by wymieniać w nieskończoność. W zasadzie teraz na półce znajdziecie fit wersję WSZYSTKIEGO. Oczywiście my (miłośniczki niezdrowej żywności) z pogardą patrzyłyśmy na ludzi, którzy nagle chorowali na gluten i musieli go wyrzucić z diety. Dostawali uczulenia na chipsy i przerzucali się na te z buraków. Wykluczyli w ogóle chleb z diety, bo lepiej pogryzać sałatę. To są oczywiście skrajności, nie można przecież żywić się samą chemią. 

Wyobraźcie sobie więc nasze miny jak usłyszałyśmy o fenomenie ciasta marchewkowego. Ciasto. I. Marchewka. NIEMOŻLIWE.


antykwariat marzeń


A JEDNAK


Po paru miesiącach przemogłyśmy się i podjęłyśmy próbę wykonania tego ciacha. Możemy teraz zapewnić, że jest po prostu PRZEPYSZNE.
marchewka
Czego potrzebujecie?

  • 1 duża marchewka
  • 3 jajka
  • 1 szklanka cukru
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • pół szklanki oleju
  • 2 łyżeczki przyprawy korzennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • bułka tarta i masło do foremki

Od czego zacząć ciasto marchewkowe?

  • Na samym początku obierzcie marchewkę i zetrzyjcie ją na tarce o małych oczkach.
    antykwariat marzeń
  • Przygotujcie sobie pozostałe składniki oraz miskę i mikser. Najpierw wbijcie do miski 3 jajka i dosypcie przyprawy korzennej. Potem zacznijcie ubijać jajka i dodawać stopniowo cukier. Masa powinna zrobić się puszysta. 
  • Następnym krokiem jest przesianie mąki i dodanie do niej proszku do pieczenia. Zawsze mieszam go z mąką przed połączeniem z jajkami, bo kiedyś zdarzyło mi się o nim po prostu zapomnieć. 
  • Teraz, ciągle miksując, wsypujcie powoli mąkę z proszkiem do pieczenia. Dodajcie olej i dalej miksujcie. Masa w tym momencie będzie bardzo zwarta i gęsta. 
  • W końcu przyszedł czas na gwóźdź programu czyli marchewkę. Wsypcie ją do utworzonej masy i miksujcie jeszcze chwilę.
  • Foremkę, tzw. "tortownicę" nasmarujcie masłem i posypcie bułką tartą. Wylejcie do niej masę i wstawcie do nagrzanego do 180 stopni Celsjusza piekarnika. Ciasto marchewkowe pieczemy ok 45 minut (można sprawdzić, czy jest upieczone wbijając patyczek do
    środka. Suchy oznacza, że można wyciągać). 
  • Teraz nie pozostało nic innego jak wyciągnąć ciacho z piekarnika, ostudzić i cieszyć się pysznym, korzennym aromatem. Dodamy, że marchewki w ogóle w nim nie czuć. 
antykwariat marzeń zdrowe ciasto marchewkowe


Zakochałyśmy się w tym przysmaku i teraz chętnie przygotowujemy go do po południowej kawy :)

- Antykwariat Marzeń
7 pomysłów na prezent dla bliskiej osoby

7 pomysłów na prezent dla bliskiej osoby

Przedstawiamy 7 prezentów, które możecie sprezentować bliskiej osobie:

  • przyjacielowi, przyjaciółce
  • chłopakowi, narzeczonemu, mężowi
  • mamie, tacie
  • koleżance, koledze
  • siostrze, bratu
Ważne jest aby prezent dla bliskiej osoby nie był przypadkowym mydłem kupionym w Rossmannie albo dezodorantem z najbliższego supermarketu. Osobiście uważamy, że prezent wykonany samodzielnie, od serca, któremu musimy poświęcić swój własny czas jest najcenniejszy. 

Poniżej przedstawiamy Wam nasze własne pomysły na oryginalne podarunki. Wiele z nich wymagało od nas dużego nakładu pracy, nie tylko fizycznej ale przede wszystkim wytężenia wyobraźni i naszej kreatywności. 

Przy robieniu takich prezentów możecie sobie przypomnieć Wasze najlepsze wspomnienia, które przeżyliście wspólnie z bliskimi. 

1. PREZENT PIERWSZY

Słój wypełniony wspomnieniami - do jego przygotowania wystarczy tylko słoik, który kupicie w każdym supermarkecie i kolorowe karteczki. Opcjonalnie możecie zakupić ozdoby ( wstążki, naklejki) dostaniecie je w takich sklepach jak PepcoKIK
ozdobiony słoik na wspomnienia 

 kolorowe karteczki ze wspomnieniami

słoik ze wspomnieniami



2. PREZENT DRUGI

Foto-książka- ostatnio bardzo popularny i bardzo tani sposób by zawrzeć w jednym miejscu wszystkie wspomnienia. Przeliczając foto-książka nieraz wychodzi taniej niż wywołanie zdjęć i kupno albumu. 
Poniżej kilka linków do aukcji na Allegro, na których możecie zakupić foto-książkę z różną ilością stron:


kilka ujęć z foto-książki


3. PREZENT TRZECI

Antyrama z wspólnymi zdjęciami - wystarczy antyrama zakupiona za grosze w sklepie internetowym i zdjęcia z waszymi bliskimi (Antyrama)

4. PREZENT CZWARTY

Wiersz - jest to ciekawa alternatywa dla zwykłych, oklepanych życzeń. W wierszu możecie nawiązać do minionych wydarzeń, ciekawych przygód i wspólnie odwiedzanych miejsc. 

Wiersz jako oryginalny prezent

5. PREZENT PIĄTY

Książka z dedykacją- na pewno wiecie co wasi bliscy uwielbiają czytać. Na pierwszej stronie możecie napisać dedykację i zawrzeć w niej życzenia, nawiązać do imprezy, na którą się wspólnie wybieracie z okazji urodzin lub po prostu podziękować.


Dedykacja dla przyjaciela

6. PREZENT SZÓSTY

Płyta z filmem - ale nie byle jakim. Możecie własnoręcznie zmiksować zdjęcia i ulubioną muzykę i przedstawić to w formie teledysku. Istnieje dużo różnych programów do tworzenia takich filmów, osobiście polecamy darmowy i najbardziej intuicyjny - Windows Movie Maker (zajrzyjcie tu!) Film można nagrać na płycie CD i opisać jak wam się podoba.

płyta z filmem ze wspomnieniami


7. PREZENT SIÓDMY

Pudełko ze słodyczami - coś dla miłośników słodkości. Ulubione przysmaki można schować do ozdobnego pudełka, które później może się przydać do przechowywania różnych drobiazgów.
Mamy nadzieję, że wykorzystacie któryś z naszych pomysłów :)

- Antykwariat Marzeń

Podsłuchane w pubie

Podsłuchane w pubie


Podsłuchane w pubie...


Z dniem dzisiejszym zaczęłyśmy cykl felietonów, które kreują się samoistnie. Wystarczy tylko dobry lokal, kawa i... kilku ludzi obok. Po naszej prawej stronie siedzi grupka przyjaciół, nie byłoby w tym nic nietypowego gdyby nie to, że pochodzą ze wschodu. Natomiast naprzeciwko siedzi parka, na nasze oko jeszcze nie są razem. Ona próbuję coś ugrać a on się tylko uśmiecha. Czy dlatego, że jest zauroczony czy może dlatego, że myślami jest gdzieś daleko..tego jeszcze nie wiemy ale nie bójcie się, detektywi z Antykwariatu Marzeń rozpracują wszystko.


Skupmy się najpierw na przyjaciołach ze wschodu.

 Jest ich czwórka: 1 facet i 3 kobiety. Dziwną rzeczą jest to, że tylko on mówi! Natomiast dziewczyny są wpatrzone w niego jak w obrazek. A może nie umieją mówić? Po co się z nimi spotkał? By prowadzić monolog? Szukać wolnych słuchaczy? Notabene co uważacie o takich osobowościach? Jak dla nas to są typowe wampiry energetyczne. Same tylko nawijają i nawijają o dupie Marynie, nie interesuję ich co słychać u nas, jak nam minął dzień i czy nas coś boli
(potraktujcie to z przymrużeniem oka, po 80-tce bd prowadzić takie dialogi). Zawsze po spotkaniu z takimi gadułami musimy odpocząć, najlepiej zaszyć się w  4 ścianach, puścić sobie smutne piosenki i zjeść pół czekolady...no dobra całą.

Wracając do uroczej parki z naprzeciwka. Koleżanka jest już konkretnie wstawiona. Z ich rozmów wynika, że są albo po maturze rok (i dalej to przeżywają) albo matura tuż przed nimi. Koleś siedzi, sączy piwo i odpowiada jej zdawkowymi monosylabami. Widać, że lasce włącza się syndrom pierdolenia od rzeczy po alkoholu, bo pokazuje mu nawet zdjęcia z telefonu, rozmawia o przecenionych ubraniach i wydaje bliżej nieokreślone dźwięki z jamy ustnej. Coś na podobieństwo syku, pisku albo zawodzenia. Choć z drugiej strony - może to śmiech?

Wracając do naszych przyjaciół z Ukrainy, to w miejscu, w którym się znajdujemy nikt na nich nie zwraca szczególnej uwagi. Warto podkreślić, że taka jest domena tego lokalu: jedz, pij, szanuj, kochaj. W innych miejscach niestety mogliby się jeszcze spotkać z dwuznacznymi spojrzeniami z strony naszych rodaków i otwartą niechęcią. Dlaczego tak robimy skoro sami wyjeżdżamy na emigrację i plujemy, że Polacy za granicą są źle traktowani...To jest przykład czystej hipokryzji z naszej strony.

Chwilowy przerywnik.

Tak się składa, że siedzimy w tzw. "korytarzu". Mijają nas ludzie, którzy zmierzają do ustronnego miejsca, załatwić swoje potrzeby fizjologiczne - czyli do kibla. Aktualnie zrobiła się kolejka, ponieważ koleżanka z naprzeciwka zapomniała chyba jak obsługuje się spłuczkę (za dużo procentów jak na jeden wieczór). 

Można zaobserwować różne stany upojenia alkoholowego.

Łysa pała: śmieje się z wszystkiego i nie za bardzo wie gdzie jest. Podejrzewamy, że nie wie nawet, że chce iść do kibla - po prostu siedzi przed nim, bo inni też siedzą.
Gość w koszuli w kratę z tłustymi włosami: sprawiał wrażenie zagubionego w czasoprzestrzeni ale twardo zmierzał do WC. Wypieki na jego twarzy sygnalizowały, że ta noc nie zakończy się tylko jednym głębszym.
Zapomniałyśmy dodać, że siedzimy w miejscu publicznym wraz z laptopem. Właśnie przechodził koło nas pewien element (btw wychodzący z kibla), który bardzo zdziwił się na widok komputera i dwóch piszących dziewczyn. Po pierwsze: pewnie sądzi, że na kompie gra się tylko w strzelanki. Po drugie: jedynym znanym mu programem do "nie grania" jest Paint. Może myślał, że z nas są drugie Picasso?

Powiemy Wam, że trudne jest życie ludzi nie znających umiaru w jedzeniu. My niestety należymy do tej kategorii (ale nie wyglądamy jak sumo! Zerknijcie na Insta). Powiedzmy sobie szczerze - nie zarabiamy jeszcze na tyle, by co pół godziny kupować sobie deskę przekąsek, więc...
Wzięłyśmy jedzenie ze sobą. Bo powiedzmy sobie otwarcie: 14 zł za miseczkę orzeszków i chipsów?! No proszę was. W Biedronce kosztują one 2.50, a są tak samo smaczne.
Żeby nie było, że jesteśmy taką extra biedą - zamówiłyśmy po kawie za 12zł (500ml = 12 zł, 400ml = 9zł i przez chwilę przeraziłyśmy się, że przynieśli nam tą większą).  Sączymy ją powoli (żeby nas nie wyjebali za siedzenie przy pustym stole). A wy? Jak spędzacie takie wieczory? Potraficie wysiedzieć o dwóch piwach cały wieczór? Dla nas są to katusze. Dzisiaj wybrałyśmy auto jako środek lokomocji dlatego głód wzmaga się coraz bardziej. Piwo zazwyczaj sprawia, że czujemy się pełne (to tylko złudzenie!).

Tymczasem zmieniło nam się towarzystwo z naprzeciwka. Przyszła ok. 20 letnia weganka z swoją 40 letnią koleżanką, która w przeciwieństwie do tej pierwszej bez zahamowań żre kurczaki. Koleżanka popatrzyła na nią z niesmakiem, jak może jeść niewinnego kurczaczka, który miał rodzinę i dzieci ?! O czym rozmawiają? No jeśli chcecie wiedzieć to o kiblu, serio. Przeżywają przygody jakie spotkały je w tym urokliwym miejscu. Ta jedna zaraz się zesra, nic się jej nie podoba. Korytarz jest za wąski, do kibla o mało jej nie wszedł jakiś facet a jej koleżanki w ogóle nie umieją rozmawiać po angielsku! A ona taka światowa...siedzi w Bielsku i sobie szprecha....Oho zaczęło się!

-A ta Gabryśka to taka matka polka a jaka odjebana przyszła! kuurła a taka niby porządna.
 Ogólnie rozmowa bardzo im sie klei. Robią sobie co chwile przerwy, tak na 2 minuty, żeby się nie przemęczyć, bo przecież nie można tak długo rozmawiać. Są to koleżanki z pracy. Prawdopodobnie pracują jako pedagodzy szkolni lub inni wariaci, którzy wpychają ludziom pierdoły do głów o niejedzeniu mięsa, nieprzeklinaniu i nie oddychaniu. Najbardziej rozwala nas ich syndrom obgadywania. Koleżanka z pracy przyszła ładnie ubrana i o mało nie zajebały jej myślami właśnie, a tymczasem jedna z nich ma na włosach niebieską gumkę, koszulkę wymiętą jak krowie z dupy i getry. Faktycznie styl - chyba na menela. Choć w sumie to modne. Ich rozmowa polega tylko na obrabianiu dupy znajomym z pracy. Chyba idą po kolei działami (aż dziwne, że nie mają listy z nazwiskami i nie odhaczają po kolei). Oho! Koleżanki mają instagrama. Jedna z nich właśnie knuje plan zablokowania koleżanki na insta. Co za myśli z piekła rodem! Zemsta będzie słodka! "A chuj! Niech szmata pożałuje - ZABLOKUJE JĄ NA INSTAGRAMIE".

Jak już wspomniałyśmy ich średnia wieku wynosi 30 (40 latka i 20 latka). Młodsza dziewczyna stwierdziła, że nie ma już siły i ochoty na DZIECINNE randki i wypady z partnerem. Przegięciem dla niej jej wyjście do kina z chłopakiem - przecież lepiej pognić trochę w wyrze, a nie szaleć na randkach. Doszły jeszcze kwestie finansowe, na taki bilet trzeba z 30zł wydać. Zdecydowanie lepszą inwestycją będzię....NOWY MOP I PACZKA CIECIERZYCY!

Przerywnik.

Gusta facetów! -No co Ty nie musisz się malować, po co Ci ten makijaż, liczy się serce! Chciałabys się spotykać z facetem, któremu zależy tylko na jednym?!
Wiecie co współczuję ich facetom....Pewnie miesiąc po ślubie przestały się malować, narzuciły na grzbiet wór pokutny i przeobraziły się z motyli w larwy. Puder- tylko sypki synergen! Raz w roku na wesele kuzyna przypudruję nosek, powieki musnę niebieskim cieniem i pomaluję policzki czerwoną szminką.

Koleżanki z naprzeciwka właśnie konsumują swoje wegańskie burgery. Oczywiście pełna kulturka - nóż, widelec i small talk.






Puenty nie będzie. Do widzenia.

- Antykwariat Marzeń
Przepis na pyszną domową chałwę

Przepis na pyszną domową chałwę

Przepis na domową chałwę, bez konserwantów i szkodliwych składników - pyszności na talerzu! 

Od lat uwielbiamy smak chałwy. Kosztowałyśmy już tego przysmaku produkowanego przez różnorakich producentów, zaczynając od tych z najniższej półki, kończąc na prawdziwej tureckiej. Od jakiegoś czasu zaczęłyśmy czytać etykiety i to co tam zobaczyłyśmy nas przeraziło. W składzie można było znaleźć przede wszystkim: syrop glukozowo - fruktozowy, olej palmowy (częściowo lub całkowicie utwardzony), cukier, spulchniacze. Czy warto niszczyć sobie żołądek na chwilę słodkiego zapomnienia?
co potrzebujemy do zrobienia chałwy
składniki na domową chałwę

Postanowiłyśmy zebrać się w sobie i wytężyć niewielkie pokłady talentu kulinarnego i oto powstała ONA. Prawdziwa, domowa, prosta, nieziemsko pyszna, rozpływająca się w ustach i sprawiająca, że nigdy nie masz dość - CHAŁWA.

Składników jest bardzo niewiele, a co najważniejsze są one łatwo dostępne i w przystępnej cenie.

Potrzebujecie tylko:

sezam
ziarna sezamu
  • 200 g sezamu (półtorej szklanki)
  • 4 łyżki płynnego miodu
  • opcjonalnie bakalie, kakao, laska wanilii
Oprócz tego przygotujcie:
  • młynek do kawy lub blender kielichowy
  • miseczki
  • patelnię
zmielony sezam
sezam
  1. Przygotowanie chałwy zaczęłyśmy od przełożenia składników do wygodnych miseczek. 
  2. Następnie nagrzałyśmy patelnię i wsypałyśmy na nią sezam. Przez chwilę go prażyłyśmy, aż uzyskał lekko złotawy kolor (mniej więcej 5 minut, czasami mieszając). Nie wolno trzymać go na patelni zbyt długo, ponieważ staje się gorzki i psuje smak całej chałwy.
  3. Po uprażeniu od razu przesypałyśmy sezam do chłodnej miseczki i dałyśmy go ostudzić. 
  4. W tym czasie odmierzyłyśmy odpowiednią ilość płynnego miodu.
  5. Następnie zmieliłyśmy w młynku do kawy uprażony sezam.

Pamiętajcie, by nie mielić go zbyt długo, ponieważ młynek się nagrzewa - przez co sezam może stać się gorzki pod wpływem nadmiernego ciepła.
miód, sezam
składniki na chałwę 
Kolejnym krokiem było połączenie zmielonego sezamu z miodem. W tym momencie możecie dodać również bakalie lub kakao i laskę wanilii. 

Uformowałyśmy prostokąty, które przełożyłyśmy na 2 godziny do lodówki, uprzednio przykrywając folią spożywczą.

Oto co nam wyszło:

prosta w przygotowaniu chałwa
domowa chałwa

Przepis na domową chałwę jest bardzo prosty i gwarantujemy, że zachwyci wasze podniebienia. Jest to zdrowa alternatywa dla sklepowych batonów. Trzeba uważać, bo na pewno jest bardzo kaloryczna, ale nie ma tutaj nic niezdrowego.
Smacznego!


- Antykwariat Marzeń
 Święta Wielkanocne. Jak wyglądają vs jak powinny wyglądać.

Święta Wielkanocne. Jak wyglądają vs jak powinny wyglądać.


Święta

Jak powinny wyglądać:


ozdoby wielkanocne



Radosny czas oczekiwań. Dzieci przygotowują pisanki z rodzicami, oglądają  edukacyjne filmy 
chrześcijańskie,  pokazujące genezę Wielkanocy. Dziadkowie opowiadają swoim wnukom o tradycjach Świąt Wielkiej Nocy, zabierają je do kościoła i cierpliwie odpowiadają na wszystkie ich pytania. Dorośli w tym czasie powinni się zastanowić nad swoim postępowaniem i skłonić do refleksji nad swoim życiem. Postarać się wyeliminować negatywne aspekty swojego życia i stać się po prostu lepszymi ludźmi. Ateiści powinni odpuścić sobie święcenie koszyczków tylko dlatego, że jest to fajna zabawa i dla picu można przyjść do kościoła. Nie powinni zdobić pisanek i robić stroików wielkanocnych by ich dom lepiej wyglądał.

Jak wyglądają Święta Wielkanocne w praktyce:

dekoracje wielkanocne
Święcić koszyczek pędzą zatwardziali ateiści, którzy jak przyjdą do kościoła to nie wiedzą jak się przeżegnać i w którym momencie uklęknąć. Ok, nie potępiamy takich ludzi ale to naprawdę płytkie postępowanie by przyjść do kościoła tylko po to, aby poświęcić ładny koszyczek z jedzeniem i ewentualnie wrzucić jego fotkę na Instagrama... Rodzice zamiast przeznaczać czas swoim dzieciom na przekazanie im tradycyjnych wartości wielkanocnych chodzą podenerwowani,

- bo okna jeszcze nie umyte,
-obraz nadal wisi zakurzony
-a podłogi są brudne...

Czują się rozżaleni, swoje negatywne emocję przelewają na dzieci, w efekcie dzieci chodzą kapryśne, smutne i z ponurą miną zamiatają podłogę...Pewnie pojawią się tutaj matki polki, kury domowe, które się oburzą! Przecież umyte okna to podstawa na Święta!

 Ok, chcesz to myj ale odpuść sobie sprzątanie strychu albo zrezygnuj z dwóch sałatek na 10 i poświęć ten czas najbliższym. Przeżyj te Święta prawdziwie. Kiedy Ty tak zapierdalasz cały Wielki Tydzień i myślisz tylko o tych kurzach, to jak przyjdzie Niedziela Wielkanocna to masz ochotę tylko się położyć i wyładować na kimś swoją frustrację. Niestety najczęściej są to najbliżsi. I nie ma w tym nic dziwnego, bo ileż można pracować. Każdemu w końcu się wyładują baterie.

Tak naprawdę Święta to gotowanie j
edzenia, pieczenie ciast, ciasteczek, robienie sałatek jak dla pułku wojska, a w efekcie połowa ląduje w koszu. Irytująca jest również postawa niektórych gospodyń, które wmuszają swoim gościom i współlokatorom kolejne dokładki jedzenie " bo przecież się zmarnuje". Właściwa nazwa tych Świąt powinna brzmieć "Tłustanoc".
koszyk wielkanocny

Kolejnym aspektem jest to, że przy stołach nigdy się nie rozmawia o Bogu. Dlaczego, skoro świętujemy jego Zmartwychwstanie? Dlaczego poruszane są tematy polityczne, obgadywanie innych, plotki : "ile Grażynko upiekłaś w tym roku ciast bo sąsiadka spod czwórki upiekła tylko 4, a ja mam dziesięć!", "Eee szwagier, widziałeś nowego passata somsiada? na pewno ukradł, złodziej jeden!".
Po Świętach, we wtorek człowiek budzi się z niesmakiem ponieważ to był zmarnowany czas spędzony na objadaniu się, obgadywaniu innych i tak naprawdę te 40 dni poprzedzające Zmartwychwstanie były przygotowywaniem się do wielkich zakupów w supermarkecie. 


Nikt nie traktuję Świąt jako wydarzenie religijne a są one dla większości ludzi wielką komercyjną maszyną do nabijania portfeli właścicielom supermarketów.

- Antykwariat Marzeń
Typowy Janusz mówi :"kurła, kiedyś to było" - czyli jak wygląda świat z perspektywy dziecka, nastolatki i dorosłej kobiety.

Typowy Janusz mówi :"kurła, kiedyś to było" - czyli jak wygląda świat z perspektywy dziecka, nastolatki i dorosłej kobiety.

Dlaczego mem z Typowym Januszem "kurła, kiedyś to było" jest taki popularny? I ile jest w nim prawdy?

Ostatnio przyłapałyśmy się na tym, że często powtarzamy zwrot "kiedyś to było". Po części dzieje się to przez memy z Typowym Januszem, ale w głównej mierze przez to, że ... no właśnie jak kiedyś było? 

Jak wyglądał świat oczami 6 latki? 10 latki? 15 latki?
Czy istniały jakieś ideały, przygody, pomysły?
Zapraszamy was w podróż do przeszłości.

Zacznijmy od początku. Pewnie zastanawiacie się jak się poznałyśmy. Był to 3 września 2001 roku. Pierwszy dzień "zerówki". Obydwie podchodziłyśmy do pójścia do szkoły dość sceptycznie - już w tym wieku! Wiecie, sala pełna rozwrzeszczanych bachorów - jedna z nas siedzi sama i rozgląda się za ewentualną możliwością ucieczki. Koło niej wolne miejsce. Pewnie zajmie je jakiś frajer - myśli. Nic bardziej mylnego! Zajął je najważniejszy człowiek na świecie - najlepszy przyjaciel.

Co siedziało nam wtedy w głowach?

Przede wszystkim zabawa. Ale nie byle jaka. Patrząc z perspektywy lat, musimy stwierdzić że byłyśmy bardzo kreatywne. Potrafiłyśmy ożywiać różnorakie przedmioty (nawet kasztany!). Nie interesowały nas lalki, przebieranki i malowanie. Tworzyłyśmy mikstury, eksperymenty i odtwarzałyśmy sceny z życia wzięte - wszystko za pomocą przedmiotów codziennego użytku. To nawet nie były zabawki, czasami wystarczyły zwykłe długopisy, gumki do mazania i trochę wyobraźni. 

Kiedy więc umarły te dzieci?

Umarły, zniknęły, wyginęły - w późniejszych latach w szkole. Dyscyplina, schematy, podporządkowanie. Z naszej strony był to tylko punkt zapalny do buntu. Szukałyśmy dróg wydostania się z tej machiny niszczącej osobowość. Mówiąc szczerze, mimo wszystko nie jesteśmy jak inni ludzie. Mamy swoje zdanie i nauczyłyśmy się mieć wyjebane na naukę, stereotypy i narzucanie zdania przez innych. 

Wracając

Kiedyś to było - powtórzymy to jeszcze nieraz!
W wieku 10 lat rozpoczął się wyścig szczurów. Życie było już mniej beztroskie - zaczynały się obowiązki. Wtedy właśnie pojawiły się książki. Uwielbiałyśmy uciekać do fantastycznych światów, ponieważ realny wydawał nam się zbyt szary. Zaczęła się w naszych głowach walka o nowe ideologie, oryginalność, magię. Lepszy świat, fantastyczny...
Spotykając się, pisząc ze sobą - zacieśniałyśmy naszą przyjaźń. Stworzyłyśmy własny język, którym się porozumiewamy, a którego nikt nie rozumie. Mamy wysublimowane poczucie humoru. Nie śmieszą nas żarty o Jasiu, kabarety, itp. Mamy własne wydarzenia, które doprowadzają nas do łez. 

W wieku 15 lat zaczęła się bitwa o marzenia. Jak wyrwać się z zapyziałej wsi do miasta. Którą szkołę wybrać? Jak się odciąć? Jak zacząć wszystko na nowo?
Wybrałyśmy i nie żałujemy wyboru. Czasy liceum były najlepsze w naszym życiu.
Tak. Byłyśmy po prostu wolne. Byłyśmy sobą. Nie było zmartwień, rozmyślań. Żyło się chwilą i to dosłownie. Nawet lekcje sprawiały nam przyjemność, bo zawsze coś wymyślałyśmy. 

Patrząc na życie z perspektywy lat, można utworzyć model szczęśliwego człowieka:

Żyj jak 6 latek - bez stresu
Twórz jak 10 latek - kreatywnie
Zawalcz jak 15 - o swoje marzenia!

Dorośli powinny żyć beztrosko jak dzieci.


-Antykwariat Marzeń







Copyright © 2014 Antykwariat Marzeń , Blogger